Czeski koncern energetyczny zapowiedział wczoraj, że przyszłoroczny wzrost cen prądu dla małych i średnich odbiorców instytucjonalnych wyniesie 14,4 procent. Indywidualni klienci CEZ-u mieliby płacić za energię elektryczną o około 9-10 proc. więcej niż w tym roku.
Wiele niewiadomych
Ostateczna cena ma być jednak znana dopiero po ustaleniu cen dystrybucji energii przez czeski urząd ds. regulacji energetyki. Decyzja w tej sprawie ma zapaść dopiero pod koniec listopada. Wpływ na wysokość rachunków za prąd będzie także miała planowana na 2008 r. obniżka stawek podatkowych. Przyjęta już przez czeski parlament ustawa czeka tylko na podpis prezydenta.
Dlatego też analitycy uważają, że teraz nie sposób określić, jakie skutki dla samego CEZ-u będzie miała proponowana podwyżka. - Na razie bardzo trudno oszacować, jak podwyżka cen energii wpłynie na wysokość przyszłorocznych przychodów oraz zyski koncernu. Kontrakty na 2008 rok będą bowiem zawierane z odbiorcami dopiero pod koniec tego roku - skomentował w rozmowie z "Parkietem" Jan Procházka, analityk z czeskiego biura maklerskiego Cyrrus z Brna. - Już dziś można natomiast powiedzieć, że podniesienie cen energii elektrycznej spowolni nieco wzrost czeskiej gospodarki, choć, oczywiście, go nie zatrzyma - dodał ekspert.
Informacja neutralna