Reklama

Lotos chce mieć paliwa z nazwą

Grupa Lotos - podobnie jak kilka innych koncernów paliwowych w Polsce - planuje wprowadzić tzw. brandowane benzyny i oleje napędowe. Czy znajdzie się dla nich miejsce na naszym rynku? Odpowiedź poznamy pewnie w przyszłym roku

Publikacja: 21.09.2007 08:30

Polscy kierowcy dobrze znają już tego typu benzyny i oleje napędowe, które czasami nazywają "superpaliwami". Od kilku lat oferują je obecne na naszym rynku zachodnie koncerny paliwowe, a w zeszłym roku wprowadził także rodzimy Orlen. Na stacjach Stella zatankować więc można V-Power oraz V-Power Racine, na stacjach Statoila dostępna jest Suprema i Supra, a na BP - Ultimata. Nazwa "superbenzyny" i "superoleju napędowego" z płockiego koncernu to Verva.

Dodatkowe przychody

dla producentów

Sprzedaż brandowanego paliwa daje jego producentom dodatkowe efekty finansowe. Sprzedaż Vervy stanowi np. obecnie objętościowo około 19 proc. ogółu sprzedaży paliw na stacjach Orlenu. Przychody, jakie daje to "superpaliwo", stanowią aż 25,5 proc. w całej sprzedaży detalicznej benzyn i oleju napędowego z płockiego koncernu.

Choć - jak mówią kierowcy - tankowanie brandowanego paliwa nie zawsze da się odczuć na drodze, to jego zakup przynosi korzyści. Jego podstawową cechą jest to, że jest bezsiarkowe, czyli ekologiczne. Tankowanie takiego paliwa, choć niezbędne tylko w autach z silnikiem o wtrysku bezpośrednim, jest korzystne dla każdego samochodu, przedłuża bowiem żywotność motoru.

Reklama
Reklama

Droga benzyna,

droga promocja

Zdaniem ekspertów, wprowadzenie na rynek detaliczny brandowanego, czyli droższego paliwa, choć docelowo opłacalne dla producentów, wymaga od nich nie lada nakładów promocyjnych. Także późniejsze utrzymanie zainteresowania "superpaliwem" jest drogie. Czy gdański koncern na konkurencyjnym rynku poradzi sobie z tymi wyzwaniami?

- Nie wiem, czy Grupa Lotos ma na to wystarczającą siłę rynkową - komentuje w rozmowie z "Parkietem" Andrzej Szczęśniak, analityk branży paliwowej. Jego zdaniem, spółka może się spotkać także z innymi problemami.

- Żeby mieć brandowane paliwa, trzeba przede wszystkim posiadać ujednoliconą sieć stacji benzynowych - wyjaśnia ekspert. - Obawiam się, że w przypadku Lotosu, który nadal działa przecież pod dwoma markami (także dawną nazwą Rafineria Gdańska - przyp. red.) ta sieć nie jest wystarczająco ustandaryzowana - dodaje. Według niego to, że gdański koncern oprócz własnych ma wciąż także wiele tzw. stacji patronackich, może być sporym kłopotem. - Wydaje mi się, że utrzymanie standardu brandowanego paliwa na tych stacjach może być za trudne - deklaruje A. Szczęśniak.

Giełdowy kurs Grupy Lotos wzrósł wczoraj o 2,53 proc. do 48,7 zł.

Reklama
Reklama

Norweg

w Grupie Lotos

Henrik

Carlsen,

szef nowego projektu wydobywczego na Morzu

Północnym

Reklama
Reklama

Norweski menedżer, który był dotychczas związany z koncernem Statoil, będzie teraz kierował nowym przedsięwzięciem Grupy Lotos, które zajmować się ma poszukiwaniem i wydobyciem ropy naftowej na szelfie norweskim. 61-letni Henrik Carlsen jest absolwentem Politechniki w Trondheim oraz Uniwersytetu w Bergen. Przez wiele lat pracował jako menedżer ds. technicznych oraz rozwoju poszukiwań, m.in. na

polach naftowych Gullfaks i Troll. Z sukcesami poszukiwał złóż ropy i gazu m.in. na szelfie Morza Północnego i Barentsa. Był wiceprezesem Norweskiego Szelfu Kontynentalnego. Ma 33-letnie doświadczenie w dziedzinie poszukiwania kopalin pod morskim dnem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama