Ostatnie trzy dni tygodnia przyniosły na rynku 3-miesięcznych kontraktów na miedź, remis ze wskazaniem na stronę popytową. W piątek notowania czerwonego surowca zaatakowały poziom 8000 USD za tonę, co jednoznacznie świadczy o presji ze strony kupujących. Dlaczego zatem remis? Z tego względu, że pod koniec dnia ceny zdecydowanie cofnęły się, stabilizując się na wysokości ok. 7890 USD. To z kolei poziom, na którym kończyły dzień zarówno w czwartek, jak i w piątek. W każdym razie i tak jest to półtoramiesięczne maksimum, co każe sądzić, że rynek pozostaje bardzo silny. Podobnie jak w przypadku innych surowców, impulsem do przyśpieszenia trendu wzrostowego na rynku miedzi była radykalna obniżka stóp procentowych w USA, co rozbudziło nadzieje na poprawę sytuacji gospodarczej. Tym bardziej, że to właśnie ceny czerwonego metalu uznawane są za barometr globalnej koniunktury. Na to nałożyło się jeszcze szybkie osłabienie dolara. Analitycy wskazują również na optymistyczne prognozy utrzymania dużego popytu na miedź ze strony Chin w IV kwartale. Z punktu widzenia analizy technicznej jak najbardziej realny wydaje się atak na szczyt z końca lipca (8200 USD za tonę). To, czy ów poziom oporu zostanie pokonany, to już jednak zupełnie inna historia. Tym bardziej, że niewiele wyżej (8335 USD) znajduje się szczyt z maja. Tak silna strefa oporu może zatrzymać trend wzrostowy. Taki scenariusz wydaje się racjonalny również z uwagi na spowolnienie w amerykańskiej gospodarce, a zwłaszcza w sektorze budowlanym (który jest jednym z głównych źródeł popytu na miedź). Sama obniżka stóp procentowych nie jest w stanie z dnia na dzień zmienić tego stanu rzeczy.

PARKIET