Dwa dni po ogłoszeniu strajku przez związek zawodowy UAW (United Auto Workers) jego przedstawiciele osiągnęli porozumienie z kierownictwem General Motors, a Ron Gettelfinger, szef UAW, powiedział, że umowa zostanie ratyfikowana w weekend. Związkowcy rozpoczęli strajk, gdyż uważali, że rozmowy o nowym porozumieniu pracowniczym są jednostronne i że GM nie chce zagwarantować zatrudnienia.
Notowane we Frankfurcie akcje General Motors wczoraj podrożały o 6,3 proc.
Nowa umowa przewiduje, że w zamian za jednorazową wpłatę koncernu związek przejmie przyszłe koszty (50 mld dolarów) programu ochrony zdrowia emerytowanych pracowników. To kluczowy element programu naprawczego firmy, realizowanego pod kierownictwem dyrektora generalnego Ricka Wagonera. W zamian za to ustępstwo Gettelfinger uzyskał gwarancje zatrudnienia dla pracowników General Motors.
Wczoraj do pracy wróciło ponad 73 tysiące pracowników tego największego w USA koncernu samochodowego, do którego należy też Opel. Takiego strajku w tej firmie nie było od 37 lat. W 1970 r. GM nie pracował 67 dni.
- To jest umowa, którą z dumą rekomendujemy członkom związku - powiedział Gettelfinger. Zastępuje ona wcześniejsze czteroletnie porozumienie, które wygasło w połowie września. "Pomoże wyeliminować fundamentalne luki konkurencyjne w naszym biznesie" - napisał Wagoner w komunikacie. Jednym z elementów porozumienia jest modyfikacja programu zwanego "bankiem pracy". Zmiana polega na tym, że członkowie UAW będą otrzymywać wynagrodzenie nawet wówczas, kiedy nie będzie dla nich żadnej pracy.