Dotychczasowe wyniki sprzedaży piwa zaskoczyły samych producentów. - Takiego wzrostu nie było już od dziesięciu lat - mówił wczoraj Marcin Piróg, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie i jednocześnie szef Carlsberga Polska. Po ośmiu miesiącach 2007 roku wzrot sprzedaży piwa wyniósł 12 proc. Tymczasem przedstawiciele branży szacowali, że po ubiegłorocznej zwyżce sprzedaży o ponad 7 proc., w tym roku będzie o wiele gorzej (2-3 proc.). Teraz korygują swoje oceny i twierdzą, że 10-procentowy wzrost w 2007 r. jest jak najbardziej realny.
Koniec z sezonowością
Z pewnością o szybkim tempie wzrostu przesądziły pierwsze dwa kwartały, w których sięgnęło ono odpowiednio: 18,4 proc. i 15,1 proc. Oznacza to, że branża w coraz mniejszym stopniu jest poddana sezonowości, a piwo w Polsce pija się niezależnie od pogody i pory roku. Dość powiedzieć, że sprzedaż w kraju w pierwszych trzech miesiącach roku sięgnęła 7 mln hektolitrów (o milion więcej niż przed rokiem), czyli była niewiele mniejsza niż w lipcu i sierpniu (7,5 mln hektolitrów).
- Zmienia się sposób konsumpcji piwa w Polsce. Staje się ono codziennym napojem - podkreśla M. Piróg. Przy czym pijący wybierają raczej gatunki lekkie, o mniejszej zawartości alkoholu.
Wzrost konsumpcji i sprzedaży piwa w tym roku mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie spadek dynamiki w lipcu (-2,7 proc.). Spowodowane to było kiepską pogodą, ale również wyjazdami wakacyjnymi Polaków za granicę. W pewnym stopniu ten "odpływ" klientów rekompensują weekendowe wycieczki z zagranicy (szczególnie z Wysp Brytyjskich) do kilku miast w Polsce (Kraków, Wrocław).