150 milionów euro zamierza pozyskać z dwóch giełd, praskiej i brukselskiej, firma deweloperska VGP. Szczegóły oferty nie są jeszcze znane, ale szefostwo czeskiego parkietu już żyje nadzieją, że debiut ożywi tamtejszy rynek.
Firma zarejestrowana w Belgii całą swoją działalność prowadzi w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Podobno ma już na oku kilka wartościowych działek, których zakup i zabudowę chciałaby sfinansować środkami pozyskanymi z emisji, mającej odbyć się już w listopadzie. - Mocno wierzymy w dynamikę tutejszego rynku - mówi dyrektor generalny spółki Jan Van Geet.
Belg jest jednym z trzech udziałowców VGP. Pozostali to jego rodak Bart Van Malderen i Czech Jan Prochazka. Van Geet zapowiada, że cała trójka nie zamierza pozbywać się kontroli nad firmą. Maksymalna liczba udziałów, jaka pójdzie pod młotek, to 30 proc.
Debiut belgijskiej spółki będzie drugą ofertą publiczną w Pradze w tych tygodniach (po AAA Auto) i piątą w całej historii tego parkietu. Prezes miejscowej giełdy Petr Koblic ma więc wreszcie - po miesiącach posuchy - pewne powody do zadowolenia. Choć zapewne zapomniał już o niegdysiejszych pomysłach utworzenia specjalnego parkietu wyłącznie dla deweloperów.
Zasadniczą część interesów VGP stanowią inwestycje w Czechach, na Węgrzech i Słowacji. Buduje tam głównie hale magazynowe i sklepowe oraz zakłady przemysłowe. Coraz śmielej wchodzi również do Rumunii i krajów bałtyckich. Jak poinformowano w oświadczeniu, zysk spółki przed opodatkowaniem wyniósł w pierwszej połowie tego roku 26,3 mln euro.