We wrześniu ceny domów w Wielkiej Brytanii spadały najszybciej od dwóch lat. Do zakupów zniechęcają wyższe stopy procentowe i obawy, że tempo wzrostu gospodarki zacznie słabnąć.
Wczoraj ogłoszono comiesięczny raport Royal Institution of Chartered Surveyors (RICS) zawierający opinie specjalistów od rynku nieruchomości. Liczba osób stwierdzających spadek cen domów o 15 proc. przewyższyła grono tych, które mówiły o wzroście. Ujemny wynik zanotowano też w sierpniu. Ceny domów rosły tylko w Londynie i Szkocji.
Na Wyspach drożeje kredyt
Według RICS liczba potencjalnych kupców spadła najbardziej od czterech lat, a klimat na tym rynku pogorszył się także z powodu skutków kryzysu w USA, gdzie coraz więcej kredytobiorców o niskiej wiarygodności nie spłaca pożyczek zaciągniętych na zakup domu. W sierpniu z tego powodu doszło do zaburzeń na rynkach kredytowych, a brytyjski bank hipoteczny Northern Rock musiał skorzystać z pomocy Banku Anglii. Ucieczkę klientów zahamowały gwarancje rządu dla depozytów. Jak pisał już "Parkiet" brytyjski rynek nieruchomości może być kolejnym, po USA, ogniskiem kryzysu.
Główna stopa procentowa Banku Anglii wynosi 5,75 proc. i jest najwyższa w grupie siedmiu potęg przemysłowych świata. Banki hipoteczne podnoszą oprocentowanie, bo z powodu niedawnych kłopotów z pozyskaniem pieniędzy rosną stopy rynkowe. Mervyn King, prezes Banku Anglii, nie jest skłonny obniżać koszty kredytu (najwyższe od sześciu lat).