Dokumenty zawierające szczegóły potencjalnej fuzji od czwartkowego wieczoru leżą na biurkach szefów Banco Comercial Portugues (BCP). Wiadomość o tym mocno wywindowała w piątek kursy akcji obu zainteresowanych, a za nimi innych portugalskich i hiszpańskich banków. Nic dziwnego - nowy podmiot byłby jednym z największych banków na Półwyspie Iberyjskim i znaczącym w Europie. Gdyby przejęcie doszło do skutku, skutki przetasowań odczułaby również Polska, a konkretnie Bank Millennium, w 65,5 proc. kontrolowany przez BCP.
Zarząd tej ostatniej firmy, dla celów marketingowych używającej nazwy Millennium BCP, zapowiedział szybkie przestudiowanie ważnej do 15 listopada oferty. Wiadomo, że wśród kadry menedżerskiej przeważają nastroje przychylne mniejszemu BPI. W tej chwili nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak zareaguje większość wyjątkowo rozdrobnionego akcjonariatu największego krajowego banku notowanego na giełdzie. Jednak wśród analityków przeważa opinia, że fuzja byłaby korzystna dla wszystkich. I to mimo że cena 3,25 euro za akcję jest ledwie o 1,8 proc. wyższa od kursu z czwartkowego zamknięcia.
Już drugie podejście
Udziałowcy BCP mieliby otrzymać po pół akcji BPI w zamian za jeden dotychczas posiadany walor. Najwięksi z nich mieliby wobec tego całkiem silną pozycję również w nowej firmie. W praktyce dotyczy to ubezpieczyciela Eureko, mającego obecnie 4,6 proc. papierów Millennium BCP, oraz Fortisu i Banco Privado Portugues, których udziały nie przekraczają 3 proc. Największym akcjonariuszem BCP jest już teraz... BPI, właściciel prawie 9 proc. akcji. Reszta należy w tej chwili do 464 inwestorów instytucjonalnych i ponad 177 tys. indywidualnych. - Nie znamy jeszcze szczegółów oferty, ale wiadomo, że w razie jej akceptacji Eureko wciąż będzie najsilniejszym udziałowcem - komentuje dla "Parkietu" John Dos Santos, analityk z Lisbon Brokers. - Prawdopodobnie na drugim miejscu będzie hiszpański bank La Caixa, największy udziałowiec BPI. Kłopot rzeczywiście w tym, że zarząd BCP musi przekonać do fuzji wielu innych graczy, z których tylko jeden zadeklarował jak dotąd swoje poparcie.
Jak dowiedziała się agencja Reutera, zwolennikiem połączenia obu banków jest prezes rady nadzorczej Banco Comercial Portugues, Jardim Goncalves. Warto przypomnieć, że przed kilkoma miesiącami banki wystąpiły w przeciwnych rolach: wtedy to BCP bezskutecznie starał się o BPI. Goncalves uchodził wtedy za przeciwnika agresywnej polityki ówczesnego dyrektora generalnego Paolo Teixeiry Pinto. Konflikt pomiędzy nimi zakończył się odejściem tego ostatniego, co - według wielu komentatorów - umożliwiło zbliżenie stanowisk obu banków. Zajmujący dziś stanowisko dyrektora Filipe Pinhal nie ujawnił swego poglądu na sprawę fuzji, ale wcześniej zdawał się sprzyjać takiemu biegowi wypadków. Zresztą pomysł stworzenia dużego podmiotu na miarę nie tylko krajową, ale i regionalną albo nawet europejską ma w Portugalii niemało zwolenników.