Reklama

Rekord mimo wątpliwości

Publikacja: 30.10.2007 08:44

Biorąc pod uwagę okoliczności można stwierdzić, że wczorajsze

notowania zakończyliśmy w kiepskich nastrojach. Jest to o tyle znamienne, że przecież zaczęliśmy

je od wyznaczenia rekordów. Najpierw pojawiły się na rynku terminowym i potrzebne było jeszcze potwierdzenie z rynku kasowego. To się pojawiło. W końcu mamy nowy rekord indeksu WIG20. Jak widać, nie był to wystarczający powód do tego, by popyt bardziej zaangażował się na rynku. Niska wartość obrotu wyraźnie pokazuje, że niewielu graczy poszło za sygnałem przewagi kupujących. Te wątpliwości było widać cały dzień. Nie są czymś nowym. Od dłuższego czasu rynek rośnie jakby na przekór wątpiącym. Kontrarianie nie są zaskoczeni.

Dzień zaczął się od trzęsienia ziemi, ale scenariusz wczorajszej sesji niestety nie był kopią hitchcockowskiego wzorca. Napięcie nie rosło, ale opadało. Gracze, którzy liczyli na kontynuację zwyżki, zawiedli się. Właściwie cały dzień ceny przebywały w dość wąskim przedziale zbliżonym do poziomu otwarcia sesji. Ta konsolidacja na początku mogła być odebrana jako oznaka przewagi popytu. Podaż nie była w stanie oddalić cen od rekordów. Jednak później z każdą chwilą było coraz gorzej. Przed 15.00 na terminowym pojawił się popyt, któremu udało się wyciągnąć ceny i wyznaczyć

nowy rekord dla kontraktów. Od tej chwili wynosi on 3970 pkt. Na kasowym indeks także nieco zyskał, ale nowego szczytu sesji już nie udało się wyznaczyć, a tym samym maksimum sesji okazał się jej szczyt wyznaczony w trakcie

Reklama
Reklama

pierwszej godziny notowań (3940,53 pkt). W końcówce dnia przewagę uzyskała podaż, ale spadek cen nie był duży i nie trwał zbyt długo. Zarówno spadek cen, jak i ich późniejszy wzrost był wynikiem dużej aktywności zleceń koszykowych.

Sesja, na której wyznaczono rekordy hossy, winna być sygnałem pomyślnym dla posiadaczy

długich pozycji. Tymczasem aktywność na rynku była niewielka. Był taki moment w trakcie tej sesji, w którym wszystkie otwarte krótkie pozycje generowały stratę. Nikt się jednak tym nie przejął. Ba, w chwili kreślenia rekordów rosła liczba otwartych pozycji, co sygnalizowało, że grający na spadek

cen nie tylko nie mają zamiaru opuszczać rynku (skoro przynosi straty), ale powiększają jeszcze swoje pozycje. Pewność przeceny jest zaskakująca. To może się dla miśków źle skończyć. Trudno przecież rekord hossy uznać za sygnał sprzedaży.

Parkiet

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama