Rada nadzorcza Rafinerii Trzebinia, której 77 proc. akcji należy do PKN Orlen, odwołała z funkcji prezesa Grażynę Kuś. Jednocześnie na jej miejsce powołała dotychczasowego przewodniczącego rady Jerzego Pazurę. Pozostałych członków zarządu nie zmieniono.
Rada nadzorcza decyzję o odwołaniu uzasadniła brakiem efektywnych działań zarządu pod kierownictwem dotychczasowej prezes w zakresie restrukturyzacji firmy, niezbędnej dla zwiększenia jej efektywności, a tym samym utrzymania miejsc pracy. - To nieprawda - odpowiada Henryk Sobierajski z Międzyzakładowych Branżowych Związków Zawodowych w Rafinerii Trzebinia. Dodaje, że Grażyna Kuś wykonywała bardzo trudną pracę, a uzasadnienie jej odwołania jest obraźliwe.
Przeciw zmianie ostro zaprotestowały wszystkie związki zawodowe działające w spółce. Zbigniew Mentel, wiceprzewodniczący NSZZ "Solidarność" w Rafinerii Trzebinia, traktuje zmiany w zarządzie jako próbę doposażenia niektórych osób pieniędzmi z kasy rafinerii oraz prywatną zemstę na osobach z jej kierownictwa. Mimo to istnieje szansa na załagodzenie zaistniałego sporu. - Dziś mamy spotkanie z zarządem. Mam nadzieję, że uda nam się dojść do porozumienia - mówi Henryk Sobierajski.
Zarząd zatrudniającej około 500 osób grupy kapitałowej Rafinerii Trzebinia, poza rozwiązaniem sporu ze związkami zawodowymi, musi uporać się z problemami finansowymi. Głównie wynikają one ze zmian w ulgach dla producentów biopaliw, które spowodowały, że działalność tego typu stała się nieopłacalna. Tymczasem banki zaczęły upominać się o kredyty przyznane na budowę instalacji do produkcji biodiesla. Przypomnijmy, że koszt wybudowanej w 2004 r. instalacji wyniósł około 160 mln zł.
PAP