Orlen zastanawia się nad możliwościami zakupu udziałów trzech kazachskich przedsiębiorstw, które mają koncesje poszukiwawczo-wydobywcze. - W dwóch przypadkach miałoby chodzić o pakiety większościowe, a w jednym o mniejszościowy - powiedział "Parkietowi" prezes płockiego koncernu Piotr Kownacki. Dodał, że ewentualnymi partnerem Orlenu będą lokalne kazachskie podmioty, ale nie chodzi tu o KazMunajGaz.
P. Kownacki przypomniał też, że Orlen dotychczas zapoznał się z ponad 100 podobnymi projektami i że teraz wcale nie jest bliżej pozyskania dostępu do złóż, niż był wcześniej. - Osobiście już dwa razy w przeszłości sądziłem, że staniemy się posiadaczami pól, ale tak się jednak nie stało - powiedział.
Prezes zapewnił, że w tym roku żadna transakcja dotycząca kazachskich pól naftowych nie zostanie zawarta. Nie wiadomo zresztą, kiedy zarząd zdecyduje o złożeniu oferty i o akcje ilu spółek będzie się ewentualnie ubiegać. Cezary Filipowicz, wiceprezes odpowiedzialny za wydobycie, miał w piątek zarekomendować zarządowi jeden z trzech projektów.
Według P. Kownackiego, kluczową sprawą w tych przetargach, podobnie jak w poprzednich, w których Orlen starał się o dostęp do kazachskich złóż ropy, będzie zaoferowana kwota.
- To mało konkretna i nie wnosząca wiele nowego informacja - tak doniesienia o przetargu skomentował Andrzej Szczęśniak, ekspert branży paliwowej. - Złym sygnałem jest to, że partnerem Orlenu w żadnym z projektów nie będzie KazMunajGaz. To jedyny tak naprawdę liczący się podmiot w dziedzinie wydobycia ropy w Kazachstanie - dodał. Według niego, udział państwowego KazMunajGazu w projekcie wydobywczym świadczy o przychylności władz w Astanie dla zagranicznego inwestora.