- Z żadnego zakładu Indykpolu nie wyjechał ani jeden kilogram mięsa skażonego ptasią grypą. Spółka w pełni zadbała o bezpieczeństwo konsumentów - deklaruje Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu. Do jednego z zakładów spółki trafiła kilka dni temu partia ptaków z okolic Płocka, gdzie w sobotę stwierdzono dwa ogniska wirusa ptasiej grypy.
Do hurtowni i sklepów w trzech województwach na północy kraju trafiło jednak kilkaset kilogramów mięsa pochodzącego z dwóch farm, w których wykryto wirusa.
Komisja Europejska przekazała, że jest usatysfakcjonowana środkami zaradczymi, podjętymi przez Polskę w związku z wykryciem ognisk ptasiej grypy. Dziś w Brukseli zbierze się komitet ekspertów weterynaryjnych z krajów UE.
- Nie sądzę, aby ta sytuacja miała bardzo negatywny wpływ na całą branżę mięsną w Polsce. Konsumenci są lepiej wyedukowani i mają znacznie większą wiedzę na temat ptasiej grypy, niż było to jeszcze dwa lata temu, gdy wykryto ogniska tej choroby m.in. w Toruniu - ocenia Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Jego zdaniem, wpływ wykrycia ptasiej grypy na sytuację producentów drobiu będzie zależał głównie od tego, czy kontrahenci nie będą zrywali z tymi spółkami umów handlowych.
PAP