Reklama

Zawsze warto sięgać na giełdę

Po kilku latach hossy zapanowała na giełdzie nerwowość. Czy to oznacza, że spółki - i te już notowane, i te dopiero planujące wejście na parkiet - nie będą już tak chętnie jak ostatnio sprzedawać akcji, a inwestorzy - kupować? Niekoniecznie - odpowiadają specjaliści - ten segment rynku kapitałowego ma wciąż bardzo dobre perspektywy

Publikacja: 04.12.2007 08:36

Największa liczba ofert pierwotnych (IPO) w historii i rekordowa ich wartość - tym może pochwalić się GPW, podsumowując rok na prawie miesiąc przed jego zakończeniem. Do tego dochodzi jeszcze bardzo duża liczba spółek notowanych na parkiecie, które także sprzedały bądź sprzedają inwestorom kolejne emisje akcji.

Z jednej strony - duża podaż, z drugiej - nie mniejszy popyt. Właściwie od kilku lat akcje schodzą na pniu, a zapisy inwestorów są mocno redukowane, gdyż chcą oni kupić więcej niż oferują spółki. W tym obrazie jest tylko jedna, na razie mała, rysa - redukcje zapisów nie są teraz już tak duże, jak jeszcze niedawno, a ceny emisyjne akcji nie zawsze tak wyśrubowane. Zdarza się nawet, że spółki przesuwają terminy sprzedaży akcji i debiutów na GPW. Powód jest jeden - większa zmienność notowań na giełdzie, spadek cen niektórych akcji i niepewność co do koniunktury w przyszłości. Analitycy i eksperci uspokajają jednak: rynek sprzedaży akcji (czy to IPO, czy emisji "wtórnych") ma dobre perspektywy, a giełda - zarówno jeśli chodzi o rynek główny, jak i NewConnect (czytaj więcej str. A.02-A.03) pozostaje bardzo atrakcyjnym miejscem pozyskiwania kapitału. Miejscem, wobec którego żaden stawiający na rozwój przedsiębiorca nie powinien przechodzić obojętnie.

- Uważam, że w dłuższym horyzoncie sytuacja na giełdzie się ustabilizuje, a to oznacza wciąż dobre perspektywy dla rynku sprzedaży akcji - komentuje Tomasz Kaczmarek, doradca inwestycyjny DM BZ WBK. - Dobre spółki, oferujące akcje po racjonalnej cenie, zawsze znajdą nabywców. Wystarczy nawet lekka stabilizacja rynku, aby sfinalizować z dużym sukcesem tego typu projekty - uważa analityk.

Popytu i podaży nie brakuje

Eksperci wskazują, że za dobrymi perspektywami dla całego giełdowego rynku sprzedaży akcji przemawia wiele czynników. Inwestorzy dysponują dużą ilością kapitału i gotowi są ulokować go w perspektywicznych przedsięwzięciach, dających szansę na wysoką stopę zwrotu. Do funduszy emerytalnych płyną i wciąż płynąć będą duże pieniądze. OFE są wręcz skazane na naszą giełdę. Gigantycznymi aktywami dysponują fundusze inwestycyjne zarządzane przez TFI. Społeczeństwo się bogaci i szuka alternatywnych wobec np. lokat bankowych możliwości lokowania kapitału. Aktywni są więc inwestorzy indywidualni. Mocne fundamenty gospodarki sprawiają, że polski rynek jest atrakcyjny dla inwestorów zagranicznych.

Reklama
Reklama

- Pieniądza wciąż jest dużo. Jedyne, co się zmieniło, to to, że jest on w tej chwili po prostu bardziej racjonalnie wydawany przez inwestorów - wskazuje Jacek Radziwilski z CDM Pekao.

Po drugiej stronie znajdują się przedsiębiorstwa, które wciąż dużo inwestują (dobra koniunktura gospodarcza) i zgłaszają rosnący popyt na kapitał. - Giełda odzwierciedla sytuację w gospodarce. Zatem jeżeli w gospodarce wciąż będzie występowało zapotrzebowanie na kapitał, to będziemy mieli kolejne nowe spółki na parkiecie - uważa Jacek Radziwilski. Wtóruje mu Tomasz Kaczmarek. - Dla firm dynamicznych, o dobrej pozycji rynkowej, gromadzenie dodatkowego kapitału poprzez giełdę to wciąż wybór naturalny - mówi analityk.

Z kolei dla małych i średnich firm równie naturalnym miejscem pozyskiwania kapitału może i powinien być NewConnect. No i jest jeszcze jedno źródło spółek: zagranica. Polski rynek, właśnie z powodu dużych zasobów kapitału, mocnych fundamentów gospodarki i dobrze zorganizowanego systemu obrotu jest postrzegany jako bardzo atrakcyjny dla przedsiębiorstw zagranicznych.

Z drugiej strony - tak też prezentuje go aktywnie za granicą sama GPW, która zabiega o jak największe umiędzynarodowienie naszego parkietu.

Coraz więcej przedsiębiorstw z sąsiednich krajów, ale także i innych, deklaruje chęć wejścia na GPW.

Pierwsza zagraniczna spółka pojawiła się na warszawskim parkiecie w 2003 roku. Rok 2004 zamknął się liczbą czterech zagranicznych debiutów. W 2005 roku przybyły dwie nowe firmy, a w 2006 - pięć. W tym roku do końca listopada zadebiutowało już jedenaście zagranicznych przedsiębiorstw.

Reklama
Reklama

Ostatni przykład to ukraiński Kernel, producent olejów, który debiut na naszej giełdzie poprzedził dużą, bardzo udaną, emisją akcji - o wartości 160 mln dolarów (218 mln dolarów, jeśli liczyć nie tylko nowe akcje, ale i sprzedawane przez akcjonariuszy).

Na giełdź po wiarygodność

Debiutanci podkreślają, że za decyzjami o wejściu na rynek główny GPW czy NewConnect stoi nie tylko chęć pozyskania kapitału. Wskazują, że bardzo istotnym elementem jest lepsza rozpoznawalność i umocnienie wiarygodności. Zarówno w oczach kontrahentów handlowych, jak i na przykład banków udzielających kredytów. To nie tylko kwestia prestiżu, lecz również mierzalne efekty w postaci mocniejszej pozycji negocjacyjnej, a co za tym idzie - lepszych warunków zawieranych transakcji.

Z kolei spółki już obecne na GPW zwracają uwagę, że emisje akcji (zresztą jeszcze tańsze i szybsze niż w przypadku debiutantów) są wpisane w naturę ich giełdowego statusu. - Po to się jest na giełdzie, aby przeprowadzać emisje akcji, aby zaspokajać potrzeby kapitałowe. Nie boimy się słabszej koniunktury na GPW. Dobra spółka nigdy nie ma się czego obawiać, jeśli chodzi o sprzedaż akcji inwestorom - mówi Marek Piątkowski, prezes Mispolu, producenta dań gotowych. Kilkanaście dni temu firma przedstawiła, opiewający na ponad 120 mln zł, plan inwestycyjny i zdecydowała o ponownym podwyższeniu kapitału. Do oferty ma dojść w I kwartale 2008 roku.

Jak utrzymać dobre perspektywy?

Jacek Radziwilski podkreśla bardzo ważną rolę państwa i regulacji dla utrzymania dobrych perspektyw naszego rynku jako atrakcyjnego miejsca pozyskiwania kapitału przez krajowe i zagraniczne przedsiębiorstwa. - Chodzi o to, aby stale procesy dopuszczeniowe były elastyczne i efektywne, aby odpowiadały gospodarce liberalnego kapitalizmu, bo inaczej za kilka lat większość notowanych na GPW spółek będzie podmiotami prawa holenderskiego, cypryjskiego czy luksemburskiego. Nic w tym zdrożnego, ale w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych przygniatająca większość emitentów to spółki z macierzysta rejestracją - wyjaśnia J. Radziwilski. Wtóruje mu Tomasz Kaczmarek. - Wspieram teorię, że rynek sam potrafi znaleźć własną drogę rozwoju. Dlatego tworzenie odpowiednio elastycznych regulacji prawnych jest najlepszą metodą na jego stymulację - zarówno jeśli chodzi o nowe spółki na parkiecie, jak również nowe grupy inwestorów giełdowych. Oczywiście, jednocześnie giełda, jak każda dobra firma, powinna w dalszym ciągu organizować akcje promocyjno-reklamowe - zaznacza analityk.

Reklama
Reklama

- Giełda była i będzie jednym z tańszych i atrakcyjniejszych źródeł pozyskiwania kapitału. Dlatego spodziewać się można, że nadal będzie cieszyć się popularnością wśród firm

poszukujących pieniędzy na rozwój. Spółka, która dobrze prosperuje, nie powinna mieć problemów ze sprzedażą akcji. Ważne jest jednak, aby w parze z dobrymi fundamentami przedsiębiorstwa szła atrakcyjna wycena akcji, która skłoni inwestorów do ich zakupu - komentuje Piotr Cieślak, analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

KATP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama