Do Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych wpłynęło kilkadziesiąt skarg od klientów, którzy w wyniku fuzji Pekao i BPH zostali przeniesieni do biura maklerskiego Pekao. Przez kilka ostatnich dni nie byli oni w stanie przeprowadzić operacji na posiadanych przez siebie akcjach. Konrad Smok z SII zapowiada, że inwestorzy będą domagać się od banku rekompensaty.
- Klienci biura maklerskiego, którzy chcieli sprzedać posiadane akcje, nie byli w stanie tego zrobić. Jeżeli w tym czasie kursy spadały, to ponieśli wymierne straty - mówi K. Smok.
- Przez trzy dni po fuzji nie miałem dostępu do mojego rachunku maklerskiego. Ani stare, ani nowe hasła nie działały. Gdy poszedłem do oddziału biura maklerskiego Pekao, okazało się, że jego pracownicy również nie wiedzą, co się dzieje - powiedział "Parkietowi" inwestor z Gdańska. - Poprosiłem o przeniesienie z powrotem do BPH. Okazało się, że za taką operację byłbym zmuszony zapłacić nawet 0,5 proc. wartości posiadanych przeze mnie akcji - dodaje.
Inwestorzy skarżą się, że informacje na temat tego, co będzie działo się po fuzji obydwu banków, otrzymali najwyżej na tydzień przed tym wydarzeniem. Wcześniej nie dotarła do nich żadna korespondencja.
Konrad Smok wskazuje kilka sposobów na to, jak bank może zrekompensować inwestorom ostatnie niedogodności. - W grę wchodzą niższe opłaty za prowadzenie rachunku, bezpłatne notowania lub udostępnienie klientom wyższej wersji rachunku bez dodatkowych opłat - mówi. Klienci nie powinni również być obciążani opłatami za przeniesienie rachunku z powrotem do BPH.