Gdy w październiku 2005 roku Sąd Rejonowy w Katowicach zdecydował o ogłoszeniu upadłości PRInż, obejmującej likwidację majątku spółki, Mostostal Zabrze, który jest właścicielem 33-proc. pakietu drogowego holdingu, musiał wycenić posiadane udziały na zero złotych. Utworzone wówczas rezerwy mocno zaważyły na wynikach zabrzańskiej grupy.
Czy wkrótce karta się odwróci? Czy papiery PRInż odzyskają wartość, a Mostostal Zabrze zacznie konsolidować wyniki katowickiego holdingu? Jest duże prawdopodobieństwo, że tak. Widmo likwidacji PRInż zostało oddalone wraz ze zmianą upadłości likwidacyjnej spółki na postępowanie, w ramach którego może dojść do zawarcia układu. Szanse na porozumienie z wierzycielami przy tym też nie są małe. PRInż dysponuje bowiem m.in. pieniędzmi ze sprzedaży firmy PRK-7, które może przeznaczyć na częściową spłatę długów.
Spółkę specjalizującą się w budownictwie kolejowym nabyła przed kilkoma miesiącami Trakcja Polska w ramach przetargu zorganizowanego przez syndyka PRInż. Zapłaciła za "Peerkę" 70 mln zł.
- Zrobimy co w naszej mocy, aby do zawarcia układu przez PRInż doszło jak najszybciej - zapowiada Zbigniew Opach, który jest największym akcjonariuszem Mostostalu Zabrze i jednocześnie znaczącym wierzycielem PRInż. Ponadto - jak twierdzi - pod jego kontrolą znajdują się akcje PRInż, które niegdyś należały do Banku BGŻ i szwedzkiego koncernu budowlanego NCC. Łącznie chodzi zatem o 67-proc. pakiet. - Docelowo to Mostostal Zabrze będzie właścicielem 100 proc. akcji PRInż - deklaruje inwestor.
Zapowiada, że katowicki holding postara się odzyskać utraconą pozycję na rynku budownictwa komunikacyjnego. Zamierza to osiągnąć poprzez ścisłą współpracę z zależnym Przedsiębiorstwem Robót Drogowych i Mostowych z Kędzierzyna-Koźla. Udziały w PRDiM to obecnie jedne z najcenniejszych aktywów PRInż. Kędzierzyńska spółka zarobiła na czysto w minionym roku ponad 10,4 mln zł przy prawie 117 mln zł przychodów. Zdaniem Zbigniewa Opacha, za rok czy dwa przychody grupy PRInż mogą sięgnąć ćwierć miliarda złotych.