Przeglądając wyniki finansowe spółek produkujących żywność i napoje, nietrudno dojść do wniosku, że przy wyborze konkretnej firmy warto zachować szczególną staranność. Branża jest mocno zróżnicowana pod względem rentowności działania czy stabilności zysków. Na to nakłada się jeszcze pewne utrudnienie w analizie wyników w postaci wyjątkowego nagromadzenia czysto księgowych lub jednorazowych zysków (w tabeli poniżej prezentujemy wskaźniki "oczyszczone" z tych zniekształceń).
Kto stabilnie zwiększa zyski?
Nie wszystkim firmom udało się w minionym kwartale poprawić rezultaty. Aż 6 spółek zanotowało spadek 12-miesięcznego zysku na akcję, nawet po zniwelowaniu efektu ewentualnych emisji akcji lub splitów. Rozczarowanie inwestorów może być tym większe, że przecież w sytuacji, gdy popyt wewnętrzny w gospodarce jest bardzo mocny i rosną ceny żywności, poprawa rezultatów producentów dóbr konsumpcyjnych powinna być niemal automatyczna. Taka teza w praktyce okazuje się prawdziwa jedynie połowicznie.
Faktem jest jedynie to, że popyt konsumentów gwarantuje spółkom większą sprzedaż. Praktycznie każda firma z branży powiększa, w mniejszym lub większym stopniu, przychody. Jedynym wyjątkiem był w ubiegłym kwartale Pepees, ale jego sytuacja jest specyficzna. Przychody spółki skurczyły się na skutek sprzedaży Browaru Łomża. Większość gotówki z tej operacji została przeznaczona na wykup akcji (buyback), co wobec ambitnych planów inwestycyjnych oznaczać będzie prawdopodobnie wyraźny wzrost zadłużenia.
Skoro przychody dla większości spółek nie są problemem, to głównym wytłumaczeniem gorszych wyników w wielu przypadkach jest szybki wzrost kosztów. Taka sytuacja miała miejsce np. w największej firmie w branży - w Żywcu. Przychody producenta piwa w III kw. wzrosły o 4,3 proc. względem III kw. 2006 r., a koszty operacyjne - o 10,4 proc. Podobny los spotkał Dudę.