Reklama

Dane o produkcji i PPI okazały się neutralne dla rynku - analitycy

Warszawa, 19.12.2007 (ISB) - Dane na temat dynamiki produkcji przemysłowej w listopadzie utrwaliły u analityków przekonanie, że polska gospodarka ma się bardzo dobrze. Natomiast niższa od oczekiwań inflacja producentów zmniejsza, zdaniem większości analityków, presję na Radę Polityki Pieniężnej (RPP), która po danych z rynku pracy oraz o CPI była bardzo duża.

Publikacja: 19.12.2007 14:14

"Wzrost produkcji przemysłowej w listopadzie wyniósł 8,3% r/r (-4,9% m/m), po odsezonowaniu ukształtował się na poziomie 8,6%. Główną siłą napędową produkcji przemysłowej było przetwórstwo przemysłowe ze wzrostem na poziomie 8,6% r/r, przy spadku w górnictwie o 6,4%r/r i wzroście w wytwarzaniu energii o 12,2% r/r." - analizuje główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru.

Ekonomista BPH zauważył również, że produkcja budowlano montażowa w listopadzie wzrosła w relacji rocznej o 11,1 % (po odsezonowaniu o 10,8 % r/r), co jest pozytywną zmianą w stosunku do niskich dynamik obserwowanych w dwóch poprzednich miesiącach. Jego zdaniem relatywnie ciepła zima w grudniu powinna podtrzymać tą tendencję.

"Dane te są neutralne dla rynku, gdyż zostały przyćmione dzisiejszą decyzją RPP. Ale ich wydźwięk merytoryczny jest dla rynku pozytywny. Dane dotyczące produkcji przemysłowej i budowlanej wskazują na wysoką dynamikę PKB w IV kwartale br., którą szacujemy na 6,4%" - dodaje Petru.

Z tezami ekonomisty BPH zgadzają się analitycy Banku Zachodniego WBK, którzy także zauważają mniejsze znaczenia danych z GUS wobec decyzji władz monetarnych.

"Choć produkcja przemysłowa był poniżej oczekiwań, to rynek finansowy nie zareagował zbytnio, pozostając w oczekiwaniu na konferencję prasową RPP. Jej poziom nie zmienia naszego szacunku wzrostu gospodarczego w IV kwartale, a pozytywnym elementem dzisiejszych danych był dwucyfrowy wzrost w sektorze budowlanym" - napisali w komentarzu.

Reklama
Reklama

Natomiast ekonomista Banku Pekao SA Marcin Mrowiec bardziej krytycznie ocenia dane nt. produkcji przemysłowej.

"Dynamiki produkcji przemysłowej i PPI okazały się nieco słabsze od oczekiwań, przy czym rewizje danych za poprzedni miesiąc sprawiają , że spowolnienie dynamiki produkcji przemysłowej tak naprawdę było większe niż wynikałoby to z porównania listopadowych danych. Nawet jednak biorąc powyższe pod uwagę, te dane nieco tonują ogólny obraz poziomu inflacji i poziomu aktywności gospodarczej - być może RPP dysponowała już tymi danymi podejmując dzisiejszą decyzję, co byłoby dobrym tłumaczeniem, dlaczego zdecydowała się powstrzymać z podwyżkami stóp" - przewiduje Mrowiec.

Ekonomista Pekao SA dodaje, że dynamika produkcji budowlanej wciąż jest mocna, natomiast wyraźne spowolnienie wszystkich rodzajów prac budowlanych w odniesieniu do października najprawdopodobniej wynika z optymalizacji podatkowej - w listopadzie przedsiębiorstwa płacą podwójną zaliczkę na podatek dochodowy, co skłania do minimalizacji dochodu w tym miesiącu.

Natomiast niższa od oczekiwań dynamika wskaźnika PPI wzbudziła u większości ekspertów spore zadowolenie, choć nadal jest ona wynikiem głównie silnego złotego.

"Ceny producenta nie zmieniły się ujęciu miesięcznym, a niższy wskaźnik dwunastomiesięczny wynikał z rewizji w dół danych październikowych. Głównym czynnikiem wzrostu cen w sektorze przetwórczym był wzrost cen surowców" - uważają eksperci z BZ WBK.

"W ujęciu miesięcznym wzrost cen w przetwórstwie przemysłowym (0,2%m/m) za sprawą silnego wzrostu cen paliw został zrównoważony spadkiem cen w górnictwie (-3,5%m/m). Inflację PPI ograniczał też umacniający się złoty" - dodał Ryszard Petru.

Reklama
Reklama

Główny ekonomista BPH dodaje, że niższe od oczekiwań dane o PPI wskazują na właściwą strategię RPP nie przyspieszania tempa podwyżek stóp. Odmienne zdanie prezentuje jednak ekonomista Pekao SA.

"Należy pamiętać o systematycznym wzroście cen w przetwórstwie przemysłowym - od lipcowego dołka (1,2% r/r) po dane listopadowe (2,5% r/r) - widać postępujący proces narastania presji cenowej w tym segmencie - i najprawdopodobniej ta presja będzie się utrzymywać, biorąc pod uwagę zakończenie aprecjacji złotego (podrożeją importowane surowce) oraz presję płacową, która zwiększać będzie koszty produkcyjne" - ostrzega Marcin Mrowiec. (ISB)

lk/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama