O 3,9 proc., do 6,44 zł, wzrósł wczoraj kurs akcji Elektrimu, mimo że obowiązująca cena w wezwaniu ogłoszonym przez PAI Media to 6,25 zł. Niewykluczone, że inwestorzy spodziewają się jej podniesienia.
Nie wiadomo, czy gracze tak by się zachowali, gdyby przewidzieli, że tuż po sesji pojawi się informacja prasowa obligatariuszy. Wynikało z niej, że stało się to, czego się spodziewaliśmy, a czego obawiał się zarząd Elektrimu. Powiernik obligacji - Law Debenture Trust - wystąpił do sądu upadłościowego o odwołanie nadzorcy spółki Józefa Syski oraz odebranie tzw. zarządu własnego nad firmą, który sprawują prezes Piotr Nurowski i wiceprezes Roman Jarosiński. Powiernik chce, aby sąd ustanowił w ich miejsce zarządcę.
Jak poinformował Mirosław Obarski, rzecznik komitetu obligatariuszy, pisma trafiły do sądu we wtorek.
Jak można było przeczytać w informacji prasowej, zdaniem powiernika, obecny zarząd Elektrimu nie daje gwarancji, że ewentualny układ zostanie wykonany. LDT argumentował, że menedżerowie dopuścili do tego, iż wartościowe składniki majątku spółki "zostały wyprowadzone". Powiernik twierdził też, że nadzorca nie pełni należycie swoich obowiązków, a to, czy jest bezstronny, budzi wątpliwość.
Nie wiadomo, jak sąd upadłościowy odniesie się do wniosku powiernika. Już raz stwierdził (w odpowiedzi na pismo pełnomocników koncernu Vivendi), że nie widzi podstaw, aby korzystać z praw, jakie daje mu prawo (upominania czy odwoływania nadzorcy).