Na nowojorskiej NYSE w początkowej fazie notowań brylowały banki, a rynek pociągnął w górę Morgan Stanley, w którym udziały za 5 miliardów dolarów kupił państwowy fundusz chiński. Ta informacja okazała się ważniejsza niż opublikowany w środę raport o jego kwartalnej stracie 3,56 miliarda dolarów. Korzystna dla notowań banków była też informacja o zasileniu sektora kwotą 20 miliardów dolarów z kasy Fedu. We wtorek 390 banków europejskich ponad pół bilionem dolarów wsparł EBC. Te decyzje banków centralnych doprowadziły do obniżenia rynkowych stóp procentowych.
Inwestorów w Europie postraszył Jean-Claude Trichet, prezes Europejskiego Banku Centralnego. Powiedział on, że gospodarce strefy euro grozi dłuższy, niż EBC sądził wcześniej, okres podwyższonej inflacji. Zinterpretowano to jako sygnał, że nie będzie oczekiwanej przez wielu graczy giełdowych obniżki oprocentowania. W grudniu EBC zredukował prognozę wzrostu gospodarczego, ale z powodu najwyższej od sześciu lat inflacji nie zdecydował się na cięcie kosztów kredytu. Do sprzedaży akcji skłaniało pogorszenie klimatu w biznesie niemieckim. Wskaźnik Ifo, odzwierciedlający nastroje tamtejszych menedżerów, w grudniu spadł do najniższego poziomu od prawie dwóch lat. Po południu indeks Dow Jones Stoxx 600 miał na minusie 0,3 proc. Tylko na pięciu rozwiniętych rynkach notowano wzrosty. Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs, degradując brytyjski Barclays i francuski Natixis, doprowadził do spadku kursów ich akcji. W drugą stronę europejskie giełdy później pociągnął Morgan Stanley. Za jego sprawą straty indeksu DJ Stoxx 600 zmalały w pewnym momencie do 0,08 proc. o 3,6 proc. spadła cena akcji InBev, największego browaru na świecie, a powodem była informacja, że JP Morgan Chase sprzedaje 4 miliony jego walorów.
Póęniej nastroje na giełdach pogorszyły siź, gdyż agencja Standard & Poor?s obniżyła raitingi firmom ubezpieczającym obligacje.
W regionie Azja-Pacyfik wskaźnik Morgana Stanleya zmienił się w niewielkim stopniu.
PARKIET