Reklama

Na nowym "rozdaniu" limitów emisji CO2 straci energetyka

Proponowane przez Ministerstwo Środowiska limity uprawnień do emisji dwutlenku węgla stawiają w niekorzystnej sytuacji energetykę, sprzyjają zaś branży chemicznej

Publikacja: 28.12.2007 06:18

Wczoraj Ministerstwo Środowiska przedstawiło na swoich stronach internetowych propozycje rozdziału uprawnień do emisji dwutlenku węgla na lata 2008-2012. Temat wzbudza ogromne emocje zwłaszcza u przedsiębiorców. Powszechnie bowiem wiadomo, że przyznana Polsce pula jest zbyt mała, aby zadowolić wszystkich zainteresowanych. Przypomnijmy, że to efekt marcowej decyzji Komisji Europejskiej, która przyznała nam średnioroczny limit uprawnień w wysokości zaledwie 208,5 mln ton rocznie. To o ponad 26 proc. mniej, niż chcieliśmy uzyskać od Brukseli (284 mln ton). Polska zaskarżyła decyzję Komisji.

Wczoraj projekt rozdziału uprawnień trafił równolegle do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych. Swoje zdanie wyrazić będą mogły m.in. Krajowa Izba Gospodarcza, NSZZ "Solidarność", Forum CO2 Branżowych Organizacji Gospodarczych czy Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych.

Czasu na ewentualne zażalenia nie będzie jednak dużo, rząd bowiem działa pod presją czasu. Do lutego oficjalny podział musi być zgłoszony w Brukseli.

Cięcia są dotkliwe...

Powodów do zadowolenia nie ma liczne grono spółek giełdowych. Zmniejszoną średnioroczną pulę w stosunku do rozdziału z okresu 2005-2007 otrzymała m.in. Grupa Lotos (o 28 proc.), Kogeneracja (o 20 proc.), Elektrociepłownia Będzin (o 36 proc.) czy Mondi, któremu "proponuje się" limit mniejszy o blisko 40 proc.

Reklama
Reklama

- Na pewno złożymy odwołanie. Taki rozdział ewidentnie krzywdzi te podmioty, które inwestowały w ekologiczne rozwiązania. Zainwestowaliśmy wiele m.in. w nowoczesny kocioł za 45 mln euro i teraz właściwie nic z tego nie mamy. Takie cięcie uprawnień wszystkim po równo jest w tej sytuacji krzywdzące - mówi Maciej Kunda, prezes Mondi. Dodaje, że plan na lata 2008-2012 nie odpowiada zupełnie spodziewanemu wzrostowi produkcji w przedsiębiorstwach.

Wtóruje mu Tomasz Chruszczow, zastępca przewodniczącego Forum CO2. - Przy podziale trzeba patrzeć na gospodarkę całościowo. Nie stać nas na działania, które oznaczają, że części firmom opłaci się zmniejszać produkcję w sytuacji, kiedy dopisuje koniunktura - argumentuje.

Plan rozdziału limitów przekłada się na realne pieniądze. W poprzednim okresie rozliczeniowym (lata 2005-2007), w którym przyznano zbyt dużo uprawnień, zdecydowana większość spółek zanotowała nadwyżki. W efekcie firmy mogły pochwalić się zyskownymi transakcjami ich sprzedaży. Często istotnie poprawiało to wyniki finansowe.

W gronie firm, które tak zrobiły, można wymienić Mondi, Kogenerację, Synthos (d. Dwory), PEP, Praterm, Police, EC Będzin czy zmierzający na GPW Hardex. Zwłaszcza w przypadku Kogeneracji i Mondi przychody finansowe z tego tytułu były pokaźne i wyniosły co najmniej kilkanaście milionów złotych. Dziś powtórzenie takich operacji stanie się prawdopodobnie niemożliwe.

Niewykluczone też, że część emitentów stanie przed realną groźbą dokupienia brakujących limitów. Trudno spodziewać się bowiem po spółkach giełdowych celowego zmniejszenia poziomu produkcji. W tym kontekście prawdziwym przegranym jest polska energetyka. Z sygnałów, jakie dochodziły wcześniej z resortu środowiska, wynikało, że ministerstwo, kierowane przez Macieja Nowickiego, zamierzało "łagodniej" potraktować podmioty, które w ostatnich latach inwestowały w redukcję emisji zanieczyszczeń. W tym kontekście krytykowano raczej branżę energetyczną za zbytnią opieszałość. Problem jest jednak realny.

Limity największych krajowych tuzów energetycznych zostały mocno "przycięte". Powodów do zadowolenia nie mają na pewno m.in. Grupa BOT, PKE, ZE PAK. Przedstawiciele tych firm sygnalizowali już wcześniej, że w przypadku znacznego ograniczenia przyznanej im liczby uprawnień bardzo prawdopodobne są istotne podwyżki cen prądu. Miałyby zneutralizować ewentualne wyższe koszty zakupu niewystarczających limitów do emisji dwutlenku węgla.

Reklama
Reklama

Niektórym humory

jednak dopisują

Wśród spółek giełdowych można też znaleźć podmioty, które mają na razie powody do zadowolenia. To firmy, które zwiększyły liczbę uprawnień do emisji CO2 w stosunku do poprzedniego okresu. W tym gronie można wskazać PKN Orlen (o 13 proc.), Puławy (o 18 proc.), Police (o 39 proc.), Synthos (o 54 proc.) czy Grajewo (o 136 proc.). Jak widać, resort środowiska łaskawszym okiem spojrzał na branżę chemiczną. Z jednej strony to efekt oddawania do użytku nowych inwestycji, którym przysługuje określony limit uprawnień (Police). Czasami związane to jest także ze szczególną sytuacją spółki.

- Jesteśmy w trakcie gruntownego programu inwestycyjnego. Część infrastruktury ma ponad kilkadziesiąt lat. Zgłaszaliśmy ten fakt, tłumacząc, że z uwagi na ich stan potrzebujemy większego limitu. Dzięki inwestycjom w przyszłości znacznie ograniczymy emisję gazów - tłumaczy Dariusz Krawczyk, prezes Synthosu, do którego należy Energetyka Dwory.

Nie wszystko stracone?

Równocześnie Polska nie poddaje się w walce o wyższy przydział dwutlenku węgla. Krajowe władze zaskarżyły już wcześniej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nasz limit emisji CO2 na lata 2008-2012. Minister środowiska liczy jednak, że jego resort przekona Komisję Europejską do ustępstw. Nieoficjalnie wiadomo, że roczny limit 240 mln ton byłby dla nas satysfakcjonujący. Na razie jednak Bruksela nie zgodziła się na ekspresowe rozstrzygnięcie protestu. Dlatego rząd musi rozdzielić zmniejszony limit uprawnień.

Reklama
Reklama

Cena uprawnień w tym roku rosła

Notowania kontraktów terminowych związanych z emisją dwutlenku węgla (CO2) zakończą ten rok ponad 2o proc. na plusie. To znak, że jest spore zapotrzebowanie na ten instrument. Związane to jest z "surową" decyzją Komisji Europejskiej, która w większości państw znacznie obniżyła limity uprawnień na lata 2008-2012.

Wydaje się jednak, że najgorsze dopiero przed nami.

Jeśli rząd nie wywalczy większego limitu, to wszyscy pogodzą się ostatecznie ze średniorocznym przydziałem w wysokości 208,5 mln ton. Wtedy też wiele przedsiębiorstw stanie przed dylematem: dokupić brakujące uprawnienia czy ograniczyć produkcję w swoich zakładach. Zdecydowanie

bardziej prawdopodobne jest pierwsze rozwiązanie.

Reklama
Reklama

Dlatego część specjalistów spodziewa się dalszej zwyżki cen tych uprawnień. Ich zdaniem, na koniec przyszłego roku ceny sięgną pułapu: 30 euro za kontrakt. Dla wielu spółek to, co dzieje się z cenami kontraktów na limity emisji CO2, będzie istotną zmienną rzutującą na rentowność działania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama