Firmy, które zawierały z bankami umowy opcji walutowych i poniosły na nich straty, będą miały utrudniony dostęp do polis D&O (directors and officers), które chronią członków organów spółek przed roszczeniami ze strony akcjonariuszy czy pracowników. Szacuje się, że takie ubezpieczenie ma 20 proc. spółek notowanych na GPW.
[srodtytul]Odejdą z kwitkiem[/srodtytul]
Ubezpieczyciele odnotowują rosnące zainteresowanie takimi polisami. – Coraz częściej firmy, które do tej pory nie miały D&O, decydują się na kupowanie polisy przy stratach czy po spekulacjach na opcjach – twierdzi Marek Baran, rzecznik prasowy Allianz Polska, który jest jednym z nielicznych podmiotów oferujących takie produkty w Polsce, obok AIG TU i Warty.
Potwierdzają to brokerzy. – W ostatnim czasie znacząco wzrosła liczba sprzedawanych polis tego rodzaju – mówi Leszek Niedałtowski, wiceprezes zarządu STBU.
Okazuje się jednak, że nadchodzi okres, w którym może być trudno kupić polisę D&O. – Po zawarciu umowy opcyjnej jest albo za późno na takie ubezpieczenie, albo zakres i cena udzielonej ochrony odbiegają od wcześniejszych poziomów – przyznaje Marek Baran.