Według jego specjalistów, za trzy miesiące euro ma być wyceniane na 4,8 zł, za sześć miesięcy na 4,9 zł, a za dwanaście miesięcy umocni się do 4,95 zł.
Zupełnie odmienne zdanie mają specjaliści z Bank of America. Ich piątkowa prognoza zakłada, że kurs euro wyrażony w złotych będzie w długim terminie szedł w dół. Co prawda, jeszcze w połowie roku za europejską walutę mamy płacić 4,85 zł, a pod koniec września nawet 5,05 zł, ale potem nasza waluta zacznie się umacniać, osiągając za rok poziom około 4,30 zł za euro – uważają specjaliści z BoA..Umocnienie się polskiej waluty w perspektywie dwunastu miesięcy zakładają także w swoich prognozach eksperci z Fortis Banku (do 4,05 zł za euro) i Morgana Stanleya (do 4,55 zł za euro).
Co się będzie działo z naszą walutą w krótszej perspektywie? Osłabienie złotego w najbliższych tygodniach zakładają analitycy Morgana Stanleya – do 4,90 zł za euro na koniec II kwartału. Z kolei analitycy ING Banku Śląskiego napisali w raporcie opublikowanym w ostatni piątek, że wciąż istnieje duże ryzyko, że kurs złotego w stosunku do euro może spaść do najniższych poziomów z lutego. „Stanie się tak wówczas, gdy będą miały miejsce duże spadki innych walut w regionie” – stwierdzili.
[ramka][b]Politycy winni skali osłabienia?[/b]
Jak trwające od września osłabienie złotego widzą analitycy? Z prezentacji jednego z banków, do której dotarł „Parkiet”, wynika, że głównymi winowajcami są... politycy. W połowie lutego za euro płaciliśmy o 1,56 zł więcej niż z końcem sierpnia 2008 r.Bank szacuje, że gdyby na relację EUR/PLN wpływała tylko gorsza ocena regionu Europy Środkowej przez inwestorów, złoty straciłby do euro tylko 40 gr. Pozostałą część utraty wartości spowodowały m.in. informacje o możliwym unieważnieniu opcji walutowych oraz przejaskrawienie skali problemu z nimi związanego oraz sygnały, że bank centralny nie będzie bronił złotego. [/ramka]