Znów interweniować musiała policja.

– Ze wstępnych wyników audytu, który prowadzimy od soboty, wynika, że Igor Kazimierski działał na szkodę spółki i akcjonariuszy – twierdzi Grzegorz Gniady, współwłaściciel firmy, który z pomocą policji w nocy z piątku na sobotę dostał się do biura i pełni rolę prezesa (pisaliśmy o tym wczoraj).

W listopadzie, po kilku miesiącach sporów w zarządzie, rada nadzorcza (w niepełnym składzie) odwołała prezesa Kazimierskiego. Jednak obaj panowie nadal zasiadali w zarządzie spółki. W lutym, na wniosek Kazimierskiego, NWZA odwołało Gniadego, ale – jak mówi ten ostatni – w czasie głosowań złamano statut spółki. Od tego czasu Gniady i jego ojciec, wiceszef rady nadzorczej, nawet z pomocą policji nie mogli dostać się do spółki. W piątek los się znów odwrócił – Gniady dostał informację o wykreśleniu swojego oponenta oraz dwóch prokurentów spółki z KRS, zgodnie z decyzją rady nadzorczej.

Igor Kazimierski zapewne wystąpi teraz o zmianę decyzji sądu. Wczoraj nie udało się nam z nim skontaktować. Natomiast Gniady chce wdrożyć swoje plany rozwoju spółki. – Założenia strategii na lata 2009–2010 przedstawiałem wielokrotnie, ale prezes blokował ich wejście w życie – mówi Gniady. Czeka go jednak kolejna batalia – o odzyskanie zaufania pracowników, którzy zdezorientowani sytuacją w zarządzie starają się wykorzystać zaległe urlopy.