ACI Polska, stowarzyszenie grupujące dilerów bankowych, jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego przymierzało się do reformy zasad ustalania stawek referencyjnych WIBOR i WIBID.
Według obecnego systemu, ACI codziennie o godzinie 11 na podstawie ofert złożonych przez 13 banków ustala wysokość WIBOR-u. W ciągu 15 minut od jego publikacji uczestniczące w nim instytucje zobowiązane są do zawierania między sobą transakcji według stawek nie gorszych od zgłoszonych tego dnia. Po zmianach zaproponowanych przez ACI w ramach systemu nie trzeba byłoby zawierać transakcji.
– Jednak zarówno same banki, Komisja Nadzoru Finansowego, jak i ZBP wypowiedziały się krytycznie na temat takich zmian – tłumaczy „Parkietowi” Bartłomiej Małocha, członek zarządu ACI Polska i diler rynku pieniężnego BRE Banku.
Zdaniem ACI Polska, instytucje obawiały się m. in., że klienci mogliby je źle odebrać, zwłaszcza jeśli doprowadziłyby do wzrostu WIBOR-u. Szczególnie w czasie, kiedy przez media przetacza się dyskusja na temat roli banków w sprawie opcji walutowych zawieranych przez przedsiębiorstwa.
– Jednak WIBOR i jemu podobne indeksy nie odzwierciedlają obecnie realnego kosztu pieniądza na rynku międzybankowym – mówi Małocha. Dlaczego? Ponieważ teraz w zasadzie nie ma transakcji na terminy dłuższe niż miesiąc – niemal 99 proc. z nich to pożyczki od jednego dnia do tygodnia. Bankowcy nieoficjalnie często wskazywali, że WIBOR utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie w stosunku do referencyjnej stopy procentowej.