Reklama

Do ERM2 jeszcze w tej połowie roku

Publikacja: 12.03.2009 07:23

Sławomir Skrzypek, prezes NBP

Sławomir Skrzypek, prezes NBP

Foto: ROL, Małgorzata Pstrągowska MP Małgorzata Pstrągowska

[b]Sławomir Skrzypek

prezes Narodowego Banku Polskiego[/b]

Wyniki banków za IV kwartał ubiegłego roku wskazują, że branżę czeka poważne spowolnienie. Trzeba się zastanowić, jak wspomóc te instytucje, aby nadal mogły prowadzić akcję kredytową. Z pewnością banki nie powinny wypłacać w tym roku dywidendy.Niestety, rola NBP jest w ostatnich latach systematycznie ograniczana. Odebranie funkcji nadzorczej nad bankami komercyjnymi i zmniejszenie wpływu na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych to działania sprzeczne z tymi, które podejmowane są w innych krajach. Tam wzmacnia się rolę banków centralnych, a u nas stara się ją ograniczyć. Pamiętajmy, że skoro rząd zmniejsza kontrolę NBP nad bankami, to musi jednocześnie przejmować większą odpowiedzialność.Mimo to bank centralny i Rada Polityki Pieniężnej podejmują wiele działań, które wspomagają instytucje finansowe. Według stanu na koniec stycznia 2009 r. banki w ramach swapów pożyczyły 2,2 mld zł, aktywnie korzystają również z operacji repo. Obecnie zarząd NBP pracuje nad wprowadzeniem kolejnych instrumentów wspierających płynność sektora bankowego. W ciągu najbliższych tygodni zaproponujemy instytucjom kolejne operacje repo, które będą mogły one zawierać jeszcze przed wygaśnięciem poprzednich pożyczek. Będą to instrumenty o 6-miesięcznym terminie zapadalności. Ponadto jako zastaw będzie można wykorzystywać np. euroobligacje. Rozpatrujemy również możliwość obniżenia stopy rezerwy obowiązkowej. Trzeba jednak pamiętać, że banki nadal więcej w NBP deponują, niż pożyczają. RPP i bank centralny będą wspierać rynek, ale jednocześnie apeluję do instytucji komercyjnych, aby wykorzystały te pieniądze na prowadzenie akcji kredytowej. Nie chcielibyśmy, aby uzyskana przez nie płynność... powróciła do NBP w formie depozytów.

[b]Jacek Rostowski

minister finansów[/b]

Reklama
Reklama

Chcemy przystąpić do systemu ERM2 jeszcze w pierwszej połowie tego roku, ale najpierw musimy spełnić dwa warunki. Pierwszy to warunek konstytucyjny; to przekonanie, że w pewnej perspektywie będziemy mogli zmienić konstytucję. Drugim jest uspokojenie sytuacji na rynkach walutowych. Dopiero po spełnieniu tych warunków przystąpienie do systemu ERM2 będzie sensowne i bezpieczne.Nadal będziemy kontynuować politykę utrzymania deficytu budżetowego na poziomie 18,2 mld zł, czyli tyle, ile zapisano w ustawie budżetowej. Jego wzrost spowodowałby wzrost kosztów obsługi długu Skarbu Państwa. Według naszych obliczeń, wzrost deficytu mógłby być skonsumowany przez wzrost kosztów obsługi całego zadłużenia.

[b]Mariusz Grendowicz

prezes BRE Banku[/b]

Patrząc na sektor z perspektywy prezesa BRE Banku nie mogę mówić o całkowitym zatrzymaniu akcji kredytowej przez polskie banki. W instytucji, którą kieruję, w styczniu i lutym nadal udzielaliśmy wielu nowych pożyczek. Nie widzę przy tym istotnego pogorszenia jakości portfela kredytowego. Z punktu widzenia BRE Banku nie mogę się również zgodzić z twierdzeniami, że płynność, którą udało nam się pozyskać dzięki działaniom Narodowego Banku Polskiego, nie została przeznaczona na kontynuowanie akcji kredytowej. Ponadto problemy z płynnością nie są podstawowym źródłem spowolnienia akcji kredytowej. Banki muszą po prostu utrzymywać dodatkową ilość środków, ponieważ nie wiedzą, co się będzie działo w gospodarce i taki bufor bezpieczeństwa jest im potrzebny.Sektor bankowy z pewnością czeka przy tym na dotrzymanie słowa przez ministra finansów oraz bank centralny. Nadal nie mamy bowiem obiecanych gwarancji kredytowych. Czekamy też na uruchomienie wszystkich instrumentów, które zostały nam obiecane w pakiecie zaufania banku centralnego.Ograniczenie podaży bonów pieniężnych i ewentualne obniżenie stopy depozytowej mogłoby zmusić banki do zmniejszenia ilości środków lokowanych w NBP. Byłyby one w ten sposób de facto przymuszone do szerszego wykorzystywania pozyskanej nadpłynności na dalsze prowadzenie akcji kredytowej. Nie opłacałoby się już trzymać tych pieniędzy w przysłowiowej skarpecie.Dobrze radzimy sobie z problemem opcji walutowych. Potrafimy się porozumieć z przedsiębiorcami w tej kwestii. Wiele opcji, z którymi firmy miały problemy, zostało zamienionych na kredyty. Z pewnością jednak nie unikniemy kolejnych odpisów z tego tytułu.

[b]Mariusz Karpiński

prezes Meritum Banku[/b]

Reklama
Reklama

Moim zdaniem, mówienie o nadpłynności w sektorze bankowym jest nieporozumieniem. Wartość udzielonych kredytów znacznie przewyższa sumę zebranych depozytów. Natomiast to, że banki lokują w NBP nieznacznie więcej pieniędzy niż z niego pożyczają, wynika jedynie z potrzeby posiadania poduszki płynnościowej – bardzo ważnej w tak trudnych czasach. Zniechęcanie instytucji do jej utrzymywania np. przez obniżenie stopy depozytowej nie wpłynęłoby jednak na wzrost akcji kredytowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama