Inni chcieli rozwijać szerszą działalność w Polsce. Ostatnie miesiące zweryfikowały plany.Czeski broker Cyrrus wystartował z oddziałem w Polsce na początku stycznia. Kilkanaście dni później zrezygnował, zwalniając ponad 10 osób. – Centrala firmy na nowo oceniła plany co do rynku polskiego.
Zdecydowaliśmy się wycofać z otwarcia biura z uwagi na niedobrą koniunkturę. Nie chcieliśmy ponosić niepotrzebnych kosztów – tłumaczy Jan Procházka, szef biura w Pradze, odpowiedzialny także za rynek polski. – Nie oznacza to jednak, że rezygnujemy z tego pomysłu. Myślimy, że spróbujemy ponownie za 1,5 roku do 2 lat. Uważamy bowiem, że nasz model działania, bazujący na osobistym kontakcie z klientem, sprawdzi się w Polsce – dodaje Procházka.
Cyrrus w dalszym ciągu oferować będzie możliwość zdalnego inwestowania. Broker generuje jednak śladowy obrót na rynku akcji.W 2008 r. swoją placówkę w Warszawie otworzył także słowacki broker – Fio. Obecnie pracują w nim dwie osoby. – Kryzys spowodował, że jest mniejsze zainteresowanie inwestowaniem. Dlatego też dopiero ten rok jest dla nas czasem testu – mówi Marceli Olszewski z biura Fio w Warszawie.
Większe biuro, ale bez części „transakcyjnej” ma w Polsce Wood&Co. Pracuje w nim sześć osób. – Nie ma planów ograniczenia działalności – zapewnia Wojciech Żelechowski, szef biura. Niedawno do zespołu dołączył Dariusz Górski, wcześniej analityk Opery i DB Securities. Lista zdalnych członków GPW skróciła się przez ostatnie kilka miesięcy o kilka pozycje. Już w maju 2008 r. wycofał się szwedzki Nordnet Bank, który planował otworzyć w Polsce oddział. W grudniu zrezygnowała Suprema Securities, a w styczniu – Kepler Equities.