Reklama

OFE na ratunek prywatyzacji?

Zamiast prywatyzować tanio i ryzykownie, minister skarbu mógłby zaoferować akcje funduszom emerytalnym po tzw. wycenie godziwej – uważa ekspert BCC. Walory spółek trafiłyby też do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zarządzanego przez ZUS

Publikacja: 17.03.2009 00:33

Wojciech Nagel, ekspert reprezentujący Business Centre Club m.in. podczas prac nad ustawami emerytal

Wojciech Nagel, ekspert reprezentujący Business Centre Club m.in. podczas prac nad ustawami emerytalnymi.

Foto: PAP

Wojciech Nagel, ekspert Business Centre Club i wiceszef rady nadzorczej ZUS, chciałby upiec dwie albo nawet trzy pieczenie przy jednym ogniu: wycenę prywatyzowanych spółek, ryzyko polityczne związane ze sprzedażą firm w czasie bessy oraz zabezpieczenie emeryckich oszczędności. – Na zlecenie resortu skarbu państwa można przeprowadzić tzw. wycenę wartości godziwej prywatyzowanych przedsiębiorstw – mówi Nagel.

[srodtytul]Zakupy po godziwej cenie[/srodtytul]

Udziały po godziwej cenie mogłyby obejmować w pierwszej kolejności instytucje emerytalne, takie jak OFE, pracownicze fundusze emerytalne czy Fundusz Rezerwy Demograficznej, zarządzany przez ZUS. – Większość inwestorów, którzy teraz kupują papiery debiutantów, to instytucje szukające okazji, a nie planujące długotrwałe inwestycje – twierdzi Nagel.

Dlatego, jego zdaniem, pozostawienie papierów w polskich programach emerytalnych to korzystne rozwiązanie. – Załatwia też problem polityczny, jakim są protesty związkowców z zakładów, które w czasie bessy mają być prywatyzowane – dodaje ekspert BCC. Przykładem jest Polska Grupa Energetyczna. Spory wokół prywatyzacji rozgorzały też w Tauronie, Enerdze i Enei.

Posłowie lewicy zapowiadali już na posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu Państwa, że minister Aleksander Grad za sprzedaż polskich zakładów poniżej ich wartości powinien się spodziewać komisji śledczej albo Trybunału Stanu.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Mniejsza rola akcji w FRD[/srodtytul]

Ministerstwo pracy konsultuje właśnie nowe rozporządzenie o zasadach inwestowania środków Funduszu Rezerwy Demograficznej. W tym roku rząd chce po raz pierwszy w historii 40 proc. środków z prywatyzacji odprowadzić do FRD. Jednak mają być one lokowane wyłącznie w obligacjach skarbowych. Pozyskanie od inwestorów kapitału w czasie bessy nie będzie łatwe. Przez to i fundusz, i Skarb Państwa mogą być stratne. Nagel uważa, że zamiast sprzedawać papiery spółek, FRD może po prostu dostać akcje. Fundusz od lat lokuje bowiem w akcjach do 30 proc. obecnych środków i nowo przesłanych składek z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

– Przekazanie walorów spółek to dużo lepsze rozwiązanie. FRD ma być rzeczywistym zabezpieczeniem przyszłych emerytur, a w sytuacji gdy i OFE, i Fundusz lokują większość środków w obligacjach skarbowych, przestaje to być bezpieczne – tłumaczy Nagel. Zaznacza, że trzeba byłoby jeszcze dokonać szczegółowych ustaleń, jak np. wyliczać codziennie wartość jednostek poszczególnych funduszy.

Towarzystwa emerytalne nie chcą komentować pomysłu. – Zaskakuje się nas teraz z dnia na dzień coraz bardziej absurdalnymi pomysłami, choćby zmuszaniem do inwestowania w budowę dróg. Nie mamy siły się do nich odnosić – mówi jeden z prezesów. Sceptyczny jest też resort skarbu. – Prywatyzacja jest procesem otwartym. OFE mogą przystępować do przetargów na takich samych zasadach, jak inni inwestorzy instytucjonalni – mówi Maciej Wewiór, rzecznik ministerstwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama