Wojciech Nagel, ekspert Business Centre Club i wiceszef rady nadzorczej ZUS, chciałby upiec dwie albo nawet trzy pieczenie przy jednym ogniu: wycenę prywatyzowanych spółek, ryzyko polityczne związane ze sprzedażą firm w czasie bessy oraz zabezpieczenie emeryckich oszczędności. – Na zlecenie resortu skarbu państwa można przeprowadzić tzw. wycenę wartości godziwej prywatyzowanych przedsiębiorstw – mówi Nagel.
[srodtytul]Zakupy po godziwej cenie[/srodtytul]
Udziały po godziwej cenie mogłyby obejmować w pierwszej kolejności instytucje emerytalne, takie jak OFE, pracownicze fundusze emerytalne czy Fundusz Rezerwy Demograficznej, zarządzany przez ZUS. – Większość inwestorów, którzy teraz kupują papiery debiutantów, to instytucje szukające okazji, a nie planujące długotrwałe inwestycje – twierdzi Nagel.
Dlatego, jego zdaniem, pozostawienie papierów w polskich programach emerytalnych to korzystne rozwiązanie. – Załatwia też problem polityczny, jakim są protesty związkowców z zakładów, które w czasie bessy mają być prywatyzowane – dodaje ekspert BCC. Przykładem jest Polska Grupa Energetyczna. Spory wokół prywatyzacji rozgorzały też w Tauronie, Enerdze i Enei.
Posłowie lewicy zapowiadali już na posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu Państwa, że minister Aleksander Grad za sprzedaż polskich zakładów poniżej ich wartości powinien się spodziewać komisji śledczej albo Trybunału Stanu.