Nie wykluczamy, że będziemy wymagać wyższego wstępnego depozytu od tych podmiotów, które przekraczają pewne pułapy udziału w liczbie otwartych pozycji – zapowiada Radosław Ignatowicz, członek zarządu Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Na kilka dni przed piątkowym terminem wygasania kontraktów na WIG20 na rynku futures znów mamy do czynienia z dużą koncentracją.
Publikowane od tygodnia raporty GPW o liczbie otwartych pozycji instrumentów pozostających w rękach jednego inwestora pokazały najpierw, że w przypadku kontraktów na WIG20 wygasających 20 marca dwóch graczy posiada 20–25 procent udziału każdy w otwartych pozycjach (LOP) na ten futures. W piątek wieczorem dane po raz pierwszy uwzględniały także kontrakty „czerwcowe” – z uwagi na ich rosnącą popularność. Okazało się, że w przypadku tego instrumentu jeden inwestor posiada między 40 a 45 proc. wszystkich LOP-ów.
[srodtytul]Efekt rolowania[/srodtytul]
Władze GPW nie chcą komentować tego zjawiska. Przedstawiciele giełdy nieoficjalnie przyznają, że tak duży udział wynikać może z rolowania pozycji przez dużego gracza, który myśli o inwestowaniu w pochodne długoterminowo. Liczba LOP-ów na „czerwcowy” kontrakt szybko ostatnio rośnie (sięgnęła wczoraj 38 tysięcy), a LOP-y na kontrakty zapadające w „marcu” topnieją (wczoraj było ich 51 tysięcy).
Podobny proces obserwowaliśmy już w grudniu, kiedy Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała przed dużym udziałem jednego inwestora po „krótkiej” stronie rynku (zakładał spadek indeksu bazowego WIG20). Teraz Komisja nie zabiera głosu w sprawie.