Eureko potwierdziło informacje z połowy lutego o tym, że miało w 2008 r. stratę sięgającą 2,1 mld euro. Mimo to przedstawiciele holenderskiego udziałowca PZU (ma 33 proc. akcji minus jedna) są zdania, że jego pozycja w negocjacjach ze Skarbem Państwa (który posiada 56 proc. papierów) w sprawie zakończenia sporu o kontrolę nad polskim ubezpieczycielem nie pogorszyła się.
– Ucierpieliśmy na skutek kryzysu – przyznał wczoraj Gerard van Olphen, wiceprezes Eureko. Wyjaśnił, że winna jest głównie przecena posiadanych przez holenderską firmę akcji (straty były na poziomie 1,921 mld euro). Eureko musiało dokonać także odpisów z tytułu utraty wartości spółek, w których ma mniejszościowe udziały. Chodzi o portugalskie Millennium BCP (693 mln euro straty) oraz brytyjski F&C Asset Management (odpisy w wysokości 103 mln euro).
[srodtytul]Kryzys nie wpłynie na spór?[/srodtytul]
Z propozycji, którą Eureko złożyło MSP w styczniu, wynikało, że chce, by Skarb Państwa odsprzedał mu do końca marca 2009 r. 21 proc. papierów PZU po cenie 116,5 zł (tyle kosztowała jedna akcja polskiej spółki w 2001 r., gdy podpisano aneks do umowy prywatyzacyjnej). Gdyby resort się na to zgodził – Eureko musiałoby zapłacić 2,1 mld zł.
Dwaj najwięksi akcjonariusze Eureko, grupa Rabobank i Achmea Association, dokonali podwyższenia jego kapitałów o 1 mld euro (pierwszy dał 600 mln euro, drugi: 400 mln euro).