Właśnie w piątek minęło 10 dni od przedłożenia przez litewskie władze płockiemu koncernowi formalnej noty, dotyczącej wykonania opcji sprzedaży resztówki walorów Możejek.
W tym terminie – w myśl umowy z roku 2006 – Orlen miał akcje wykupić. Wypowiedź ministra Kreivysa sugerowała więc, że złamane zostały postanowienia umowy. Co na to polski koncern?– Wniosek litewskiego rządu dotyczący odkupienia resztówki akcji rafinerii Możejki nie spełniał formalnych warunków. Dlatego czekamy teraz na jego uzupełnienie – powiedział „Parkietowi” Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu.
Jak się dowiedzieliśmy, mimo upłynięcia terminów strony nadal negocjują i wszystko zmierza ku temu, by Orlen stał się wkrótce 100-proc. właścicielem Możejek.
Tymczasem wileński dziennik „Lietuvos Zinios” podał, że rafineria planuje zwolnić 250 pracowników. Gazeta, powołując się na prezesa Marka Mroczkowskiego, napisała, że Możejki mogłyby – w ramach oszczędności – utworzyć spółkę siostrzaną, w której zatrudnienie znaleźliby właśnie pracownicy remontowi i elektrycy obsługujący teraz rafinerię.
Alternatywą miałoby być po prostu zwolnienie 250 zatrudnionych. Według „Lietuvos Zinios” pracownicy remontowi przystaliby na przejście do spółki siostrzanej, ale tylko jeśli wszyscy otrzymaliby odprawy. – Boimy się, że w przyszłości spółka siostrzana się nie utrzyma – stwierdził cytowany przez dziennik Vytautas Jaszinskis, związkowiec z Możejek.