Na NWZA zabraknie Igora Kazimierskiego, byłego prezesa Cash Flow, posiadacza 48 proc. głosów na walnym tej spółki. Powód? Nazwisko Kazimierskiego, a w zasadzie nazwa spółki Garmint, za pośrednictwem której uczestniczy on w akcjonariacie, nie widnieje w nowej księdze akcyjnej. Nowa księga akcjonariuszy została niedawno odtworzona przez Grzegorza Gniadego. W wyznaczonym przez niego terminie nie zgłosił się Igor Kazimierski. Wcześniej Gniady publicznie oskarżył Kazimierskiego o wykradzenie księgi ze spółki w celu wykreślenia Gniadego z akcjonariatu.

Kazimierski stanowczo odpiera te zarzuty. Więcej, twierdzi, że księga wcale nie zaginęła, ale cały czas była w rękach Gniadego. W opublikowanym wczoraj oświadczeniu skierowanym do akcjonariuszy Cash Flow oraz Komisji Nadzoru Finansowego napisał: „Wykorzystując system ESPI Grzegorz Gniady po raz kolejny naruszył przepisy prawa, publikując informację o rzekomym zaginięciu księgi akcyjnej Cash Flow i w sposób niezgodny z procedurą informując akcjonariuszy o konieczności jej odtworzenia.

Księga akcyjna znajduje się w posiadaniu pana Grzegorza Gniadego, który to fakt został poświadczony przez niego podczas NWZA 11 lutego 2009 r. w obecności osób trzecich. Domniemane „zaginięcie” oraz nieprawidłowe odtworzenie księgi akcyjnej skutkują tym, że na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy 5 maja 2009 r. Grzegorz Gniady za pośrednictwem kontrolowanej przez siebie spółki Lune Capital posiada 99 proc. głosów. Pomimo posiadania przeze mnie aktualnego odpisu księgi akcyjnej z Krajowego Rejestru Sądowego odmówiono mi prawa do rejestracji akcji imiennych na najbliższym NWZA”.

Dodał: „Fakt posiadania przez firmę Garmint akcji serii A i B nigdy w przeszłości nie był kwestionowany, a spółka Garmint nie znajduje się w sporze z Cash Flow. Ewidentne łamanie przepisów oraz pozbawianie akcjonariusza prawa głosu na NWZA budzi moje głębokie zaniepokojenie o dalsze losy Cash Flow, w której nadal jestem największym akcjonariuszem”.

Dzisiaj akcjonariusze mają powołać piątego członka rady nadzorczej. Jego brak był jednym z argumentów w rękach Kazimierskiego przy nieuznawaniu ostatnich uchwał. Twierdzi na przykład, że Gniady tak naprawdę nie jest prezesem Cash Flow, bo na to stanowisko został powołany przez „kadłubową” radę nadzorczą (odpowiednie zawiadomienia Kazimierski złożył już w prokuraturze).