Poniedziałkowe posiedzenie Związku Firm Doradztwa Finansowego zakończyło się kłótnią o metodologię podawania danych o sprzedaży kredytów hipotecznych – wynika z informacji „Parkietu” uzyskanej od trzech uczestników tego spotkania. O co poszło?
[srodtytul]Open Finance nie taki otwarty[/srodtytul]
Open Finance zapowiedział, że nie będzie przekazywał informacji o wartości wypłaconych pożyczek, a jedynie o wartości wniosków wysłanych do banków. Wzbudziło to sprzeciw pozostałych pośredników, którzy zamierzali podać obydwie kwoty. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, ponieważ nie mam w zwyczaju komentować wewnętrznych konsultacji w ramach zarządu – mówi Krzysztof Barembruch, szef ZFDF, w odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście obrady miały taki przebieg.
Dzień później spółka należąca do Noble Banku zmieniła zdanie. Podała wartość złożonych wniosków (w pierwszym kwartale 2009 r. było to 2,2 mld zł) oraz sprzedaży (1,6 mld zł). Tę drugą liczbę obwarowała jednak zastrzeżeniem, że część (20 proc.) zamkniętych wniosków to jedynie aneksowanie już istniejących umów kredytowych samego Noble Banku.
Pozostałe firmy pośrednictwa, które nie są spółkami zależnymi banków, uznają, że zaliczenie tych danych do sprzedaży fałszuje obraz rynku.– Nie nazwałabym obrad związku kłótnią. To była dyskusja. Wysłuchaliśmy przedstawionych argumentów i postanowiliśmy podawać wartość sprzedaży – przyznaje Aleksandra Łukasiewicz, członek zarządu Open Finance.Pośrednik broni się przy tym, twierdząc, że aneksowanie umów przynosi zyski z prowizji, więc powinno to być zaliczane do sprzedaży.