Połączenie brokerki z działalnością doradczą, bankowością inwestycyjną oraz zarządzaniem funduszami przy jednoczesnej niezależności i unikaniu inwestowania na własny rachunek – to według szefów Ipopemy Securities recepta na uniezależnienie się od giełdowej koniunktury. Jeden z największych brokerów działających na GPW opublikował właśnie prospekt emisyjny. Ipopema liczy na to, że jeszcze w tym miesiącu znajdzie nabywców na 18,3 proc. istniejących akcji w ramach oferty prywatnej kierowanej do instytucji i wejdzie na warszawski parkiet.
[srodtytul]Drożsi od IDMSA?[/srodtytul]
Sprzedającym jest głównie Manchester Securities, który chce się pozbyć 17 proc. akcji brokera. W 2006 r. podmiot z grupy kapitałowej Elliott Associates zainwestował w powstający dom maklerski około 5,3 mln zł. Jak podkreśla szef Ipopemy Jacek Lewandowski, nie chodziło tylko o pieniądze, ale również o uwiarygodnienie brokera przed instytucjami międzynarodowymi. Najbliższe dni pokażą, na ile rynek wycenia Ipopemę teraz. Jacek Lewandowski pytany o wartość spółki mówi tylko: – Nie widzę powodów, dla których w przyszłości Dom Maklerski IDMSA powinien mieć większą kapitalizację niż Ipopema Securities. Wartość rynkowa IDMSA to obecnie około 173 mln zł.
[srodtytul]Szybko osiągają zysk[/srodtytul]
Dzięki publikacji prospektu rynek może się dowiedzieć więcej o rentowności poszczególnych biznesów Ipopemy (do tej pory broker nie publikował takich informacji). Z danych spółki wynika, że działalność brokerska stała się opłacalna w pół roku od jej rozpoczęcia. Już w 2006 r. Ipopema Securities zarobiła na czysto 4,3 mln zł. TFI zaczęło zarabiać na siebie po roku od uruchomienia (w 2008 r. przyniosło 261 tys. zł zysku netto). Władze Ipopemy liczą, że tyle też potrzeba, aby rentowny stał się najnowszy projekt – Ipopema Business Consulting.