– Jego krótkoterminowy wzrost przy jednoczesnym spadku oprocentowania lokat jest pozytywną tendencją z punktu widzenia banków, która może wpływać na ich wyniki w kolejnych kwartałach – tłumaczy Marta Jeżewska, analityczka DI BRE Banku. – Trzeba jednak pamiętać, że kredyty są indeksowane do rynkowego kosztu pieniądza co trzy miesiące lub co pół roku, więc ten wpływ będzie opóźniony. Również średnie oprocentowanie portfeli depozytowych banków zmniejsza się stopniowo, wraz z wygasaniem lokat zakładanych w ostatnich miesiącach po bardzo wysokich stawkach płaconych klientom detalicznym – dodaje analityczka.
Jej zdaniem, jeśli te tendencje się utrzymają, to ich pozytywny wpływ na wyniki banków zaczniemy obserwować w III lub IV kwartale. Jeśli jednak utrzyma się to w dłuższym terminie, to może mieć negatywne przełożenie na kondycję banków. Trzeba bowiem pamiętać, że wzrost rynkowych stóp procentowych przekłada się na obciążenia kredytobiorców. W czasie znacznego spowolnienia gospodarczego mogą mieć oni problemy z regulowaniem należności. Jeśli znaczna część kredytów nie będzie spłacana, to banki będą musiały tworzyć wysokie rezerwy, które negatywnie wpłyną na ich wyniki.
Na razie jednak eksperci optymistycznie patrzą na rozwój sytuacji w drugiej połowie 2009 r. – Prognozuję, że II kwartał będzie najgorszy pod względem wyniku odsetkowego. Wtedy nastąpi apogeum negatywnych tendencji zmniejszających te dochody banków. Od tego czasu powinno następować już tylko odbicie. Poprawę zaobserwujemy w III lub IV kwartale – mówi Marek Juraś, analityk DM BZ WBK. W ostatnich latach banki płaciły za depozyty stawki niższe od WIBOR-u. Jednak pod koniec 2008 r. sytuacja diametralnie się zmieniła i banki zaczęły płacić za oszczędności więcej, niż wynosiły rynkowe stopy procentowe. Odbiło się to negatywnie na ich wynikach.