W połowie maja zarząd GPW zdecydował, że będzie wykluczał z obrotu akcje spółek, jeżeli będzie tego wymagać „interes i bezpieczeństwo uczestników obrotu”. Decydująca ma być przy tym ocena programu naprawczego, który przedstawią podmioty znajdujące się na tej liście (obecnie jest tam siedem spółek: Elkop, Fon, Mewa, Odlewnie Polskie, PC Guard, Sanwil i Krosno). Co więcej, będą na nią trafiać mogły także podmioty, których kurs przekracza 50 gr za akcję. Ta metoda walki z „grzankami” i „groszówkami” na parkiecie, czyli z nieuzasadnionymi wzrostami notowań i dzieleniem akcji tak, aby ich kurs nie mógł spadać poniżej 1 gr, budzi jednak coraz więcej wątpliwości. W czwartek pismo do szefa Rady Giełdy wystosował zarząd Mewy. Dziś swoją opinię GPW przedstawi [link=http://www.sii.org.pl]Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych[/link]. SII obawia się, co się stanie z akcjonariuszami wyrzucanych spółek.
Stowarzyszenie zwraca również uwagę, że kryteria kwalifikacji do Listy Alertów są nieprecyzyjne i uznaniowe. – Jeżeli dostaniemy sygnały, że brak szczegółowych kryteriów przy takiej sankcji może być problemem dla inwestorów, to zajmiemy się sprawą na jednym z najbliższych naszych posiedzeń – deklaruje Leszek Pawłowicz, przewodniczący Rady Giełdy. – Rok temu, jak Lista Alertów była w fazie koncepcyjnej, uznaliśmy, że zastosowanie ścisłych kryteriów nie ma sensu, bo nie pozwoli zareagować na każdy przypadek nieprawidłowości. Teraz można wrócić do dyskusji – dodaje.
Od tego tygodnia liczy się także 30 dni, jakie mają spółki obecne już na Liście Alertów na stworzenie i przedstawienie władzom GPW programu naprawczego. Do tej pory prezesi zagrożonych wykluczeniem z obrotu spółek żalili się, że nie wiedzą, co w takim dokumencie powinno się znaleźć.
Komunikat GPW mówi tylko o „działaniach mających na celu ograniczenie bardzo wysokiej zmienności kursu akcji”. W przypadku spółek groszowych jedyną możliwością wydaje się odwrotny split, który – jak pokazuje przykład Fonu – jest skomplikowaną operacją.