Reklama

Strzałem w dziesiątkę był zakup akcji Biotonu, zarobiłam także na mocno przecenionych bankach

Rozmowa z Martą Kisielewską, zwyciężczynią Parkiet Challenge w kategorii Akcje

Publikacja: 28.05.2009 08:27

Strzałem w dziesiątkę był zakup akcji Biotonu, zarobiłam także na mocno przecenionych bankach

Foto: GG Parkiet

[b]Który raz startuje Pani w Parkiet Challenge?[/b]

To mój drugi udział w tych mistrzostwach. Pierwszy raz uczestniczyłam w konkursie rok temu, zajęłam wtedy trzecie miejsce. Do startu namówił mnie wówczas mąż (ubiegłoroczny laureat w kategorii akcje – red.). Tak dobry początek sprawił, że nie zastanawiałam się długo nad wystartowaniem w tym roku.

[b]Czy dużo czasu poświęcała Pani inwestowaniu na Parkiet Challenge?[/b]

Tak, myślę, że bez tego nie udałoby się zwyciężyć. Analizowanie wykresów, śledzenie informacji ze spółek i wreszcie dokonywanie transakcji – na to wszystko poświęcałam kilka godzin dziennie. Mogłam sobie na to pozwolić, bo jestem na urlopie macierzyńskim, zajmuję się synkiem Kamilem. Stąd wziął się mój pseudonim w Parkiet Challenge – Kamil.

[b]Co było kluczem do zwycięstwa? Ma Pani prawie 4 tys. zł przewagi nad drugą osobą w rankingu.[/b]

Reklama
Reklama

Na pewno zadecydowała o tym duża liczba transakcji, często dokonywanych wielokrotnie w ciągu jednego dnia. W moim portfelu takim prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazało się kupno akcji Biotonu. Zarobiłam także na mocno przecenionych papierach banków: Getinu, PKO BP. Do bardzo dobrych inwestycji mogę też zaliczyć transakcje na akcjach Lotosu.

[b]Od jak dawna Pani inwestuje?[/b]

Gram na giełdzie od 2004 roku. Przygodę z parkietem zaczęłam od kupienia akcji prywatyzowanego PKO BP. Na co dzień nie gram tak ryzykownie, jak w Parkiet Challenge, nie osiągam też tak dużego zwrotu z inwestycji. Konkurs to była duża mobilizacja, by poświęcić śledzeniu notowań więcej czasu niż zwykle.

[b]Na czym się Pani opiera, podejmując decyzje o kupnie lub sprzedaży akcji?[/b]

W przeważającej mierze, czyli w przypadku 80–90 proc. takich decyzji, to gra techniczna. Mam wykształcenie ekonomiczne, a zatem i dobrą wiedzę teoretyczną o rynku kapitałowym. Myślę jednak, że w inwestowaniu najważniejsza jest praktyka, obycie z rynkiem, a nie posiadanie wykształcenia kierunkowego.W moich codziennych inwestycjach najwięcej jest tych krótkoterminowych, które opierają się na analizie technicznej. Dlatego też nie mam jednego sektora, na którym się koncentruję. Inwestuję zarówno w małe, jak i duże spółki, w zależności od bieżącego kursu, zainteresowania innych inwestorów czy wiadomości dochodzących z rynku.

Marta Kisielewska z Łomży ma 31 lat. Pracuje w urzędzie skarbowym. Jest absolwentką zarządzania i marketingu, administracji oraz politologii. W ubiegłym roku z portfelem o wartości 12 796 zł zajęła trzecie miejsce w kategorii Akcje. Jej mąż Rafał (w tym roku poza podium) zajął wtedy pierwsze miejsce z wynikiem 15 201 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama