Powinno to poprawić dostęp do świadczeń. Ale w bardziej zamożnych nakłady na opiekę relatywnie spadną, bo pula do podziału pozostanie ta sama.
Rząd chce, by nowe zasady obowiązywały od 2010 r. Na pospiesznie zwołanym posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia trwały ostre dyskusje. – Linia podziałów nie przebiegała wokół różnic partyjnych, a regionalnych – mówili posłowie.
Choć część województw na zmianach skorzysta, w czterech zamożniejszych plany finansowe oddziałów NFZ będą zamrożone (także w 2011 r.). Przy rosnących płacach, kosztach energii, wody i leków oznacza to, że Mazowsze, Śląsk, Dolny Śląsk oraz województwo zachodniopomorskie stracą. To, że trafiało do nich więcej pieniędzy, było efektem wyższych płac mieszkańców oraz tego, że jest w nich wiele szpitali specjalistycznych.
Przesunięcie dotyczy 160 mln zł. – To nieduża kwota. Biedne województwa zyskają niewiele, zwłaszcza w porównaniu z potrzebami. Bogatsze stracą – przyznaje Joanna Mucha z PO. Zyskać mają m.in. województwa podkarpackie, świętokrzyskie, lubelskie czy podlaskie. – Na podstawie wciąż obowiązującego algorytmu Mazowsze otrzymuje z NFZ na pacjenta średnio 1,5 tys. zł, a woj. lubelskie 900 zł – podkreśla Krzysztof Tuczapski, przewodniczący Konwentu Szpitali Zamojszczyzny.
Przekonywał, że rolnicy pracują na PKB tak samo jak górnicy, choć z powodu KRUS odkładają do NFZ o wiele mniej. – Obecny podział jest niesprawiedliwy i nie realizuje konstytucyjnej zasady równego dostępu do leczenia. To, ile środków trafi do regionu, zależeć będzie od sytuacji demograficznej oraz epidemiologicznej – mówił wiceminister zdrowia Jakub Szulc. – Leczenie grypy wszędzie kosztuje tyle samo – dodał. – Ale chleb, płace czy woda nie, więc i koszty leczenia są różne – odpowiadał mu Bogusław Piecha, szef KZ.