Reklama

Inwestorzy wierzą w Polskę, więc dadzą pieniądze

Przyszłoroczny deficyt budżetowy państwa nie jest deficytem moich marzeń - przyznał na konferencji prasowej minister finansów Jacek Rostowski. W piątek resort finansów ujawnił, że jego poziom może dojść do 52,2 mld zł.

Publikacja: 07.09.2009 16:19

Jacek Rostowski, minister finansów

Jacek Rostowski, minister finansów

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz Rafał Guz

Rostowski wyjaśnił, że to m.in efekt silnego spowolnienia naszej gospodarki z 4,8 proc. PKB w 2008 roku do 0,9 proc. PKB w tym roku - tyle bowiem wynosi najnowsza prognoza resortu na 2009 rok.

- Należy jednak podkreślić, że tylko Polska przeszła przez ten kryzys bez recesji i będzie jedynym w OECD oprócz Australii, który odnotuje wzrost gospodarczy w całym roku - wyjaśnił szef resortu finansów.

Rostowski uspokajał, że szokujący dla niektórych poziom deficytu jest poziomem bezpiecznym, bo nie spowoduje przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego, czyli 55 proc. relacji długu do PKB. - O ile oczywiście zostanie zrealizowany program prywatyzacji co najmniej na poziomie 28-9 mld zł - dodał minister. Nie powinno być też problemów z jego sfinansowaniem, ponieważ w ostatnich, kryzysowych miesiącach dobry stan finansów państwa umocnił naszą wiarygodność w oczach inwestorów. - Wcześniej taki deficyt nie byłby możliwy - wyjaśnił Rostowski.

O ile deficyt budżetowy wzrośnie o około 25 mld zł - resort finansów spodziewa się, że w 2009 roku uda się go zamknąć na poziomie 23 mld zł, wobec spodziewanych 27,2 mld zł - deficyt finansów publicznych wzrośnie w ciągu roku tylko o 13 mld zł. Ministerstwo szacuje, że w 2009 roku sięgnie on 6 proc. PKB, zaś w 2010 wzrośnie do 7 proc. PKB. Rostowski podkreślił, że średnio w strefie euro wzrost wyniesie 1,2 proc., zaś w całej UE 1,3 proc. Oczywiście u rekordzistów, czyli w USA i Wielkiej Brytanii poziom ten może wynieść odpowiednio 14 i 12 proc. PKB.

- My nie pozwoliliśmy na tak drastyczny wzrost dzięki temu złoty drastycznie nie stracił na wartości i nie wpadliśmy w spiralę zadłużenia - powiedział minister. - Przetrwaliśmy najgorsze i spodziewamy się, że w połowie przyszłego roku sytuacja na rynku pracy i w finansach publicznych zacznie się poprawiać.

Reklama
Reklama

Obecny na konferencji wiceminister finansów Dominik Radziwiłł ujawnił, że potrzeby pożyczkowe brutto w przyszłym roku wzrosną do 203,8 mld zł ze 163,2 mld zł. - Nie widzę zagrożenia dla pozyskania tych pieniędzy, zwiększymy liczbę emisji zagranicznych, może wprowadzimy też nowe instrumenty finansowania - powiedział Radziwiłł.

Na pytania o plan wychodzenia z zadłużenia, szef resortu zdradził, że jest właśnie przygotowywany czteroletni program, w którym zostaną określone deficyty budżetowe do 2014 roku. Rząd ma go przyjąć do lipca przyszłego roku.

Zdaniem Mirosława Gronickiego, byłego ministra finansów potrzeby pożyczkowe budżetu rosną z 12 do 15 proc. PKB. - Tak naprawdę jednak nie wiadomo, czy kwota 203,8 mld zł uwzględnia potrzeby FUS, trzeba też do niej doliczyć potrzeby samorządów - wyjaśnił ekonomista. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu dodał, że w tej sytuacji na najważniejszą osobę dla przyszłorocznego stanu naszych finansów wyrasta minister skarbu, to od realizacji jego programu zależeć będzie, czy uda się zatrzymać narastanie długu Polski.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama