Reklama

Zdalni brokerzy wolą znane banki

Obsługą zagranicznych brokerów zawierających transakcje na GPW zajmuje się tylko kilka banków-depozytariuszy. Tymczasem ich udział w obrotach rośnie

Publikacja: 10.09.2009 08:21

Banki Handlowy i Pekao obsługują 77 proc. wszystkich zagranicznych instytucji finansowych aktywnych na polskim rynku – mimo że na polskim rynku działa 13 banków-depozytariuszy. Instytucje te odpowiadają za deponowanie papierów klientów i rozliczanie transakcji na rynku kapitałowym. Pełnią tym samym funkcję pośrednika dla wielu instytucji finansowych (OFE, TFI, a także niektórych brokerów) w kontakcie z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych.

[srodtytul]Rośnie znaczenie zagranicy[/srodtytul]

Zdalni członkowie GPW w większości wypadków nie mają możliwości sami rozliczać się z KDPW. Dlatego zlecają te usługi powiernikom. Zagraniczne domy maklerskie odgrywają na giełdzie coraz większą rolę. W lipcu ich obroty dochodziły do 3 mld zł (wobec 35,9 mld zł łącznej wartości handlu). Warto jednak pamiętać, że zdalni brokerzy tylko część transakcji realizują z własnych kont. Dużo częściej zlecają zakup lub sprzedaż akcji lokalnym biurom. Tym samym są atrakcyjne dla banków-depozytariuszy, które zarabiają, pobierając opłaty uzależnione od wartości deponowanych papierów i skali transakcji.

[srodtytul]Bez ograniczeń, ale... [/srodtytul]

Najczęściej wybieranymi powiernikami są banki, które w swojej grupie kapitałowej mają domy maklerskie mające pokaźny udział w obrotach akcjami (DM BH, CDM Pekao, UniCredit CA IB). Czy obsługa zdalnych członków GPW przez działy „custody” banków pomaga tym biurom zwiększyć skalę transakcji? Niekoniecznie.

Reklama
Reklama

Zgodnie z przepisami posiadacz rachunku w banku powierniczym nie ma żadnych ograniczeń formalnych, aby korzystać z różnych domów maklerskich – pod warunkiem, że depozytariusz podpisał z nimi mowy. – Działalność powiernicza i brokerska są oddzielone od siebie. Brokerzy z zagranicy przy doborze domu maklerskiego w Polsce kierują się głównie jakością obsługi i marką. Często korzystają z kilku biur, aby uniknąć ryzyka, że jeden podmiot wie za dużo – mówi Jacek Mierzejewski, dyrektor ds. produktów powierniczych w BH i szef Rady Banków Depozytariuszy.

[srodtytul]Dochodowy biznes[/srodtytul]

Jak BH udało się pozyskać tylu zdalnych członków (m.in. JP Morgan czy HSBC)? – Nie ma jednej recepty. Instytucje zagraniczne, które chcą handlować na GPW lub na MTS-CeTO, zwykle wysyłają do kilku depozytariuszy zapytanie ofertowe. Proces wyboru najlepszego banku z punku widzenia ich potrzeb trwa kilka miesięcy. Można więc powiedzieć, że nasze oferty były konkurencyjne i świadczą o wysokie jakości naszych usług – wyjaśnia Jacek Mierzejewski. Maklerzy podkreślają, że duże firmy inwestycyjne z zagranicy wolą kooperować ze znanymi markami (Citigroup czy UniCredit).

Na ile biznes powierniczy jest dochodowy? W I połowie 2009 r. wynik BH na działalności powierniczej wyniósł 30,2 mln zł, co stanowiło 12 proc. całego wyniku prowizyjnego. W przypadku Pekao było to 19,7 mln zł (2 proc. łącznego wyniku prowizyjnego).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama