– Za udziały w PKO TFI bank zapłacił niecałe 120 mln zł – potwierdza informacje „Parkietu” Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP. Jak pisaliśmy wczoraj, analitycy oceniają cenę jako korzystną dla banku. Chodzi głównie o perspektywę oszczędności, na jakie może liczyć PKO BP w efekcie przejęcia od Szwajcarów zarządzania funduszami. Jak wskazują historyczne dane finansowe polskiego Credit Suisse Asset Management, PKO BP oddawał średnio nawet 0,6 pkt proc. z opłat za zarządzanie.Biorąc pod uwagę, że koszty własnego departamentu zarządzania będą relatywnie niewielkie (jak pisaliśmy, dział IT i prawny już istnieją, wydatki na sprzęt nie będą duże, pozostaje wynagrodzenie kilku osób), w kasie TFI zostaną grube miliony. Można szacować, że koszt transakcji zwróciłby się bankowi w ciągu dwóch-trzech lat. To jednocześnie utracone przychody CSAM.
Stworzony niedawno w PKO TFI zespół ma przejąć kontrolę nad funduszami z początkiem przyszłego roku. CSAM zostanie z około 3 mld zł majątku w zarządzaniu – wynika z naszych informacji (oficjalnie CSAM nie chce się wypowiadać). Część to aktywa niektórych funduszy SKOK TFI. – W chwili obecnej zarząd nie prowadzi żadnych działań związanych ze zmianą zarządzającego – mówi Grzegorz Irczuk, rzecznik SKOK TFI. Reszta to portfele w ramach usługi asset management. Czy to wystarczy, by utrzymać rentowny biznes w Polsce?
– Mogę jedynie powiedzieć, że Polska jest dla nas bardzo ważnym rynkiem. Planujemy poszukiwać nowych możliwości rozwoju w Polsce – komentuje Bjorn Korschinowsky z biura prasowego Credit Suisse Group. Nie zdradza jednak, czy spółka wybierze drogę poprzez klientów private banking, TFI czy PTE.
Co z pracownikami CSAM? Zarząd polskiej filii i w tej sprawie odsyła do centrali. – W związku z transakcją wyjścia z PKO TFI i oddania zarządzania jego aktywami, zmiany personalne nie są planowane – mówi Korschinowsky.