Natomiast zarządy tych instytucji będą dążyć do zniwelowania wpływu państwa na strategię grupy, na system wynagrodzeń. Żeby spłacić państwowy dług grupy, będą przeprowadzały emisję akcji albo pozbywały się części aktywów.

– Może się okazać, że na aktywa, które wystawią do sprzedaży, nie ma chętnych i dlatego będą musiały zmienić plany: pozbyć się tych spółek, które są w centrum zainteresowania inwestorów. A to są na pewno polskie banki – mówi Chwedoruk.

Wielu finansistów prognozuje, że w najbliższych dwóch latach na polskim rynku bankowym dojdzie do kilku przejęć i fuzji. Zmiany mają nie ominąć także banków z pierwszej dziesiątki. Dotychczas fuzje banków w Polsce były konsekwencją ruchów grup finansowych w Europie.

– I dalej tak będzie, ale dziś chęć do fuzji transgranicznych, szczególnie między odległymi regionami, jest mniejsza. Połączenie banku hiszpańskiego i niemieckiego jest bardzo mało prawdopodobne – uważa Chwedoruk. Jako przykład daje przejęcie belgijskiej części Fortisu przez francuski BNP Paribas. Fortis jest kulturowo, językowo i geograficznie bliski Francuzom. Zdaniem Chwedoruka bardziej prawdopodobne jest połączenie dwóch niemieckich czy hiszpańskich instytucji.

Banki w naszym rejonie Europy mogą być przejmowane przez „lokalnych konsolidatorów”. – W Polsce to jest Getin, który kupuje małe i średnie banki w ramach swoich możliwości inwestycyjnych. Drugim na liście może być PKO BP, którego stać na przejęcia w naszym regionie – ocenia prezes Rothschild Polska.