W związku z ofertą PZU domy maklerskie zgodnie obniżyły pobierane przez siebie opłaty, jednak wciąż będą w stanie zarobić na debiucie ubezpieczyciela. Ci, którzy dopiero w ostatnich dniach otworzyli rachunek maklerski, nie zapłacą za jego prowadzenie. Gdyby jednak prawie 2,5 mld zł, które wpłacili na zakup akcji PZU, trzymali na lokacie, mogliby przez czas do debiutu ubezpieczyciela zarobić ok. 5 mln zł. Dzięki promocjom bez problemu można znaleźć domy maklerskie pobierające 0,18–0,20 proc. prowizji za zakup akcji. Dom Inwestycyjny BRE Banku w ogóle zrezygnował z opłaty. Średnia stawka na rynku to około 0,3 proc. Można szacować, że na samym zakupie akcji przez inwestorów indywidualnych brokerzy zarobią ok. 6 mln złotych. Prowizje od późniejszych transakcji akcjami PZU są z reguły wyższe od prowizji za nabycie. Średnia stawka na sięga około 0,4 proc. (choć są i wynoszące 0,1 proc.) Zakładając, że inwestorzy będą chcieli sprzedać akcje w jednej transakcji po cenie 340 zł (dającej 10 proc. zysku na debiucie), będą musieli zapłacić ok. 9,5 mln zł prowizji (i tyle samo – kupujący od nich papiery firmy ubezpieczeniowej).Nie wszyscy maklerzy są jednak optymistami. – Zmartwieniem w przyszłości będą tysiące nowych rachunków. Wiele z nich będzie martwych, a brokerzy i tak będą ponosić koszty, m.in. ich utrzymania w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych, dostępu do arkusza zleceń czy rozliczeń podatkowych – mówi jeden z szefów domów maklerskich. [/ramka]
[ramka][b]Road show Prezes Klesyk kusi inwestorów w USA i Frankfurcie[/b]
Inwestorzy instytucjonalni od piątku do 5 maja będą się zapisywać na akcje PZU. Ministerstwu Skarbu zależy, by znaleźli się wśród nich duzi zagraniczni gracze, zwłaszcza amerykańskie fundusze emerytalne. Prezes PZU Andrzej Klesyk właśnie skończył spotkania z inwestorami w USA. Spotykał się tam m.in. z bankami inwestycyjnymi i funduszami. Dziś odbędą się spotkania z europejskimi instytucjami we Frankfurcie. Inwestorów nie zrażą raczej kwartalne wyniki grupy, bo analitycy uwzględniali spadek zysku w prognozach i wycenach. W poniedziałek wieczorem spółka poinformowała, że skonsolidowany zysk netto wyniósł 807,4 mln zł, czyli o 29,5 proc. mniej niż w I kw. 2009 r. – Wyniki są nawet lepsze, niż oczekiwano, pod względem zysku netto. Dlatego raczej nie wpłyną na skalę zainteresowania zakupem akcji tej spółki – mówi „Parkietowi” Marcin Materna, szef departamentu analiz Millennium DM. Podobnego zdania jest m.in. Roland Paszkiewicz, szef biura analiz w CDM Pekao. Zdaniem analityków, choć wyniki za cały rok 2010 będą zależeć m.in. od sytuacji na rynkach finansowych, nie powinny być gorsze niż prognozy. Z sondy „Parkietu” wśród siedmiu instytucji wynika, że spodziewają się w tym roku zysku netto na poziomie 2,7 mld zł, a po wyeliminowaniu najwyższego wskazania (ponad 3,4 mld zł Deutsche Banku) średni oczekiwany zysk to 2,55 mld zł.Z kolei inwestorzy indywidualni na wyniki mogą w ogóle nie zwrócić uwagi. – W przypadku takich ofert, jak PZU, przyciąga ich „magia” wielkiej prywatyzacji i możliwych zarobków na akcjach ubezpieczyciela już na debiucie – mówi Zbigniew Bętlewski, dyrektor wydziału Corporate Finance Domu Maklerskiego AmerBrokers. [/ramka]