W czwartek jest posiedzenie rady nadzorczej i chcielibyśmy na niej podyskutować na temat uzupełnienia składu zarządu po rezygnacji pana Rafała Stankiewicza. Ministerstwo chciałoby, aby proces wyboru jego następcy odbył się w sposób transparentny, poprzez ogłoszenie konkursu – mówi „Parkietowi” osoba związana z Ministerstwem Skarbu Państwa.
[srodtytul]Napięta sytuacja[/srodtytul]
Oznacza to, że prawdopodobnie prezes PZU Andrzej Klesyk nie będzie mógł sam wybrać nowego człowieka do zarządu spółki – zostanie on mu narzucony. Szef ubezpieczyciela chciał już wiosną zwiększyć zarząd. Nie udało mu się tego dokonać. Tajemnicą poliszynela jest to, że Andrzej Klesyk nie ma najlepszych relacji z radą nadzorczą. Niektórzy finansiści twierdzą nawet, że Klesyk może przestać być prezesem PZU.
– Przed spółką teraz stoi szczególne wyzwanie. PZU wciąż trzeba restrukturyzować, zmieniać spółkę i poprawiać wyniki. Sądzę, że to właśnie teraz Andrzej Klesyk ma szansę pokazać się jeszcze bardziej jako pierwszoplanowy menedżer – mówi osoba związana ze Skarbem Państwa. – Żyjemy w wolnym kraju i każdy podejmuje oczywiście swoje decyzje. Ale spółka jest bardzo prestiżowa i sam fakt pracowania w niej powinien nobilitować.
Po odejściu Stankiewicza największą firmą ubezpieczeniową kieruje zaledwie dwuosobowy zarząd (oprócz Andrzeja Klesyka zasiada w nim Witold Jaworski), którego członkowie nadal nie wiedzą, ile będą zarabiali po wyjściu PZU z ustawy kominowej.
– Sytuacja w PZU jest napięta. Rafał Stankiewicz zrezygnował, ponieważ otrzymał intratną propozycję z Warty – mówi menedżer z rynku ubezpieczeniowego. – W spółce od czerwca nie doszło do klarownych rozwiązań w kwestii uzgodnień nowych zarobków dla członków zarządu PZU, co może doprowadzić do kolejnych zmian kadrowych.
[srodtytul]Miesiącami o pensjach[/srodtytul]
Nasi rozmówcy twierdzą, że top menedżerowie niechętnie odchodzą z PZU. Szczególnie tacy jak Stankiewicz, od lat związani z firmą. – Najczęściej żegnają się z towarzystwem z powodów politycznych – mówi szef dużej firmy headhunterskiej. – Trudno mi uwierzyć, że wyłącznym powodem odejścia były pieniądze.
O wynagrodzeniach dla członków zarządu rada po raz kolejny będzie dyskutować w najbliższy czwartek. Prezes ubezpieczyciela Andrzej Klesyk miałby zarabiać o 50 proc. więcej niż szef PKO BP – tak mówiły kilka miesięcy temu osoby z resortu skarbu. Z naszych informacji wynika, że prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło zarabia 90 tys. zł miesięcznie. Jeśli zarobki szefa PZU zostaną ustalone na poziomie o 50 proc. wyższym niż prezesa PKO BP (rozmowy na ten temat trwają już długo), Andrzej Klesyk zarabiałby 135 tys. zł miesięcznie, czyli 1,6 mln zł rocznie, co i tak nie będzie najwyższym wynagrodzeniem w sektorze ubezpieczeń w Polsce.
[srodtytul]Kurs blisko 400 zł[/srodtytul]
Wczoraj kurs akcji PZU wzrósł o 0,8 proc., do 398 zł. W dniu debiutu na warszawskiej giełdzie, czyli 11 maja tego roku, akcje ubezpieczyciela kosztowały 349 zł.
Rafał Stankiewicz, który zrezygnował wczoraj z pracy w zarządzie największego polskiego ubezpieczyciela, ma 41 lat. Z PZU związany był przez ostatnie 14 lat. Początkowo pracował w oddziale w Szczecinie, gdzie zaczynał na stanowisku inspektora, zakończył tam pracę jako dyrektor centrum likwidacji szkód.
Od października 2002 roku był zastępcą dyrektora oddziału okręgowego PZU ds. likwidacji szkód w Szczecinie. Niecałe dwa lata później przeprowadził się do warszawskiej centrali. Początkowo był zastępcą dyrektora w biurze likwidacji szkód, po roku objął stanowisko dyrektora ds. nowej organizacji likwidacji szkód. W grudniu 2007 roku wszedł do zarządu firmy.
Monika Nowakowska, rzeczniczka prasowa Warty, odmówiła komentarza w sprawie przejścia Rafała Stankiewicza do tej instytucji.