Reklama

Znikła niepewność, rynki ruszyły ku rekordom hossy

Nie wiadomo, czy luzowanie ilościowe ożywi gospodarkę USA, ale dla rynków liczy się to, że wraz z ogłoszeniem decyzji Fedu znikła niepewność, która hamowała hossę w ostatnich tygodniach

Publikacja: 05.11.2010 12:00

Znikła niepewność, rynki ruszyły ku rekordom hossy

Foto: Fotorzepa, dp Dominik Pisarek

Podczas gdy praktycznie cały październik stał pod znakiem stabilizacji na rynkach światowych w oczekiwaniu na decyzję amerykańskich władz monetarnych w sprawie kolejnej rundy „luzowania ilościowego”, to ogłoszenie tej decyzji wyzwoliło drzemiący w rynkach potencjał. Przeszkodą nie okazał się fakt, że zamierzenia Fedu niezbyt się różnią od wcześniejszych oczekiwań analityków (bank ma skupić obligacje skarbowe za 600 mld USD, podczas gdy spodziewano się 500 mld USD).

[srodtytul]Koniec październikowego zastoju[/srodtytul]

Na części rynków akcji, surowców i walut doszło wczoraj do zdecydowanego wybicia kursów z trwającej przez niemal cały miniony miesiąc stabilizacji. Inwestorzy zareagowali m.in. wyprzedażą dolara. Kurs euro względem amerykańskiej waluty zdecydowanie oderwał się od poziomu 1,40, wokół którego krążył w ostatnich tygodniach, i poszybował wczoraj nawet powyżej 1,42. Tak tani dolar nie był od stycznia.

Przyczyna jest prosta – żeby skupować obligacje, Fed będzie musiał dodrukować dolary, przez co mogą się one stać mniej wartościowe. Osłabienie się amerykańskiej waluty na rynkach światowych przełożyło się również na kurs złotego względem tej waluty. Notowania USD/PLN runęły wczoraj o prawie 2 proc. i znalazły się w okolicy dołka z grudnia ubiegłego roku.

Obawy przed utratą wartości amerykańskiej waluty znalazły odzwierciedlenie także w cenach złota, które podskoczyły wczoraj o ponad 2 proc. i znalazły się o krok od październikowego rekordu. Podrożały także inne surowce. Notowania ropy naftowej poszły w górę o 1,5 proc., cena miedzi skoczyła o 1,7 proc. (dane z godz. 17.00).Nic więc dziwnego, że lokomotywami wczorajszej zwyżki na warszawskiej giełdzie były właśnie spółki związane z rynkami surowcowymi.

Reklama
Reklama

Notowania PKN Orlen i Lotosu wystrzeliły w górę o ponad 6 proc., walory KGHM podrożały o 4,5 proc. Mocna postawa tych spółek pozwoliła na silną zwyżkę indeksów na warszawskiej giełdzie. WIG20 zdołał wreszcie pokonać październikowy szczyt i dzięki zwyżce o 2 proc. ustanowił nowy rekord hossy (2721 pkt). Zyski z akcji rosną w jeszcze szybszym tempie z punktu widzenia inwestorów zagranicznych dzięki równoczesnemu umacnianiu się złotego. Rekordy hossy zostały pokonane także na wielu giełdach światowych. Najwyżej od 2008 r. znalazł się m.in. paneuropejski indeks Stoxx 600.

– WIG20 pokonał ważny opór na poziomie 2700 pkt, co wskazuje na sporą siłę kupujących i chęć kontynuacji wzrostu. Liczę na kontynuację ruchu do 2760–2770 pkt. W przypadku silniejszego ruchu celem powinien być poziom 2920 pkt. Sytuacja na globalnym rynku walutowym, gdzie dolar sukcesywnie traci na wartości, faworyzuje bardziej ryzykowne inwestycje na rynku akcji – wyjaśnia Tomasz Jerzyk, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

[srodtytul]Inwestorzy odetchnęli z ulgą[/srodtytul]

Mocna reakcja rynków może być o tyle zaskakująca, że decyzja Fedu nie była niespodzianką, a wręcz od dłuższego czasu była wyczekiwana przez inwestorów. Niektórzy analitycy obawiali się wręcz, że po ogłoszeniu uwzględnionej już w cenach decyzji przez rynki przejdzie fala gwałtownej realizacji zysków, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”. To, że do tego nie doszło, może być oznaką, że niepewność przed posiedzeniem władz monetarnych hamowała zwyżkę, a zniknięcie tej niepewności umożliwiło realizację pozytywnego scenariusza. Być może reakcja na decyzję byłaby inna, gdyby nie to, że trwa hossa i o zwyżki kursów łatwiej jest niż o znaczące spadki.

– Dobra koniunktura powinna się utrzymać też w kolejnych miesiącach. Mamy na rynku tendencję wzrostową i brak istotnych zagrożeń. Brak powodu do spadku jest teraz wystarczającym powodem do wzrostu. Indeksy zarówno w listopadzie, jak i w grudniu powinny zyskać po kilka procent. Nie sądzę, żeby WIG20 na koniec roku przekroczył 3 tys. punktów, ale zapewne będzie gdzieś w pobliżu – uważa Marcin Materna z DM Millennium.

[srodtytul]Teraz dane makro[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Pierwszym poważniejszym testem tego, jak długo utrzymają się dobre nastroje na rynkach, mogą się okazać dzisiejsze comiesięczne dane o zmianie zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce, które zwykle są bacznie obserwowane przez inwestorów. Możliwych jest kilka scenariuszy, w tym taki, że rynki zignorują ewentualne gorsze od prognoz dane (eksperci szacują, że w październiku przybyło 60 tys. miejsc pracy), zakładając, że i tak z czasem dojdzie do poprawy na rynku pracy dzięki łagodnej polityce Fedu. Na tej zasadzie gracze przeszli obojętnie wobec wczorajszych cotygodniowych, gorszych od prognoz, danych o zasiłkach dla bezrobotnych w USA.

Z czasem jednak, w kolejnych miesiącach, taki sposób rozumowania zacznie zapewne ustępować miejsca obserwowaniu efektów „luzowania ilościowego”. Gdyby okazało się, że nie udało się zdecydowanie przywrócić szybszego tempa ożywienia gospodarczego, otworzyłaby się droga do realizacji zysków na rynkach. Optymiści mogą argumentować, że nawet bez „luzowania ilościowego” widać ostatnio pewną poprawę w gospodarce USA.

Trwająca od początku tygodnia zwyżka na rynkach zaczęła się właśnie od opublikowania znacznie wyższego od prognoz wskaźnika ISM obrazującego aktywność w amerykańskim przemyśle.

[ramka][b]Arkadiusz Bogusz - szef działu obligacji, Credit Suisse AM[/b]

Rynki finansowe przez ostatnie tygodnie oczekiwały z niecierpliwością na decyzję Rezerwy Federalnej. Pomimo zróżnicowania zdań, zarówno na rynku, jak i w samym Fedzie, dotyczących skuteczności ekspansywnej polityki fiskalnej w kontekście stymulowania wzrostu gospodarczego decyzja o zakupie obligacji została przyjęta przez rynki z dużym optymizmem. Strumień nowych pieniędzy płynący na rynki finansowe oraz zapowiedz Fedu dotycząca dalszego utrzymywania stóp procentowych na „wyjątkowo niskim poziomie” przez „dłuższy okres” powinny wpłynąć szczególnie pozytywnie na papiery wartościowe i waluty rynków wschodzących. W związku z tym w następnych tygodniach spodziewam się powolnej aprecjacji złotego względem walut bazowych, a także znacznego spadku rentowności (i wzrostu cen) papierów skarbowych, które w ostatnich dniach traciły w oczekiwaniu na decyzję.

[b]Krzysztof Bednarczyk - zarządzający w Idea TFI[/b]

Reklama
Reklama

Pierwsze reakcje rynków finansowych na działania Rezerwy Federalnej pokazały, że inwestorzy bardzo optymistycznie odebrali decyzję o kontynuacji programu tzw. luzowania ilościowego, QE2. W pierwszym dniu po ogłoszeniu decyzji praktycznie na wszystkich giełdach świata, w tym w Warszawie, indeksy wzrosły. Wartość obrotów papierami wartościowymi była przy tym bardzo duża. Choć realizowany dotychczas przez Rezerwę Federalną program QE1 nie sprawdził się,jeśli chodzi o pobudzenie amerykańskiej gospodarki, to jednak stanowił istotne wsparcie zarówno dla rynków akcji, jak i obligacji. Uważam, że kontynuacja programu „wpompowywania” ogromnych ilości pieniędzy w system finansowy podtrzyma hossę na rynkach akcji i na rynku obligacji w Stanach Zjednoczonych. To oczywiście automatycznie spowoduje dalszy wzrost indeksów na naszej giełdzie.

[b]Robert Carnell - główny międzynarodowy ekonomista, ING, Londyn[/b]

Są szanse na to, że zwyżki na giełdach i osłabienie dolara związane z QE potrwają jeszcze przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Oczywiście, jeśli na peryferiach strefy euro nie zdarzy się nic, co mogłoby wystraszyć inwestorów. Zwyżkom powinna towarzyszyć fala kapitału płynąca na rynki wschodzące. Niektóre kraje Azji czy Ameryki Południowej chcą się przed tym bronić, wprowadzając restrykcje dla napływu pieniądza. Musiałyby być one jednak bardzo ostre, by odniosły skutek. Inwestorzy znajdują bowiem sposoby na obejście takich barier.Efekty QE dla gospodarki realnej będą jednak pośrednie i ograniczone. Np. obecnie w USA wydatki konsumentów są większe, niż wskazywałyby na to dane o nastrojach i płacach. To jeden ze skutków zwyżek na giełdach, które oznaczają dodatkowe pieniądze dla amerykańskich inwestorów. Dalszy wzrost na parkietach wywołany przez QE poprawi sytuację pod tym względem. QE nie rozwiąże jednak kluczowych problemów gospodarki USA: bezrobocia i złej sytuacji na rynku nieruchomości. [/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama