Reklama

Znów kilkuset chętnych na maklerskie szlify

Zamieszanie związane z pomysłem likwidacji licencji maklera nie odstrasza kolejnych chętnych do wykonywania zawodu. W niedzielę do egzaminu podejdą 422 osoby. Liczą, że brokerzy będą potrzebować pracowników w związku z dłuższą sesją

Publikacja: 06.11.2010 09:32

Znów kilkuset chętnych na maklerskie szlify

Foto: GG Parkiet

W niedzielę kandydaci do zawodu maklera zmierzą się ze 120 testowymi pytaniami wielokrotnego wyboru, dotyczącymi prawa rynku kapitałowego, matematyki finansowej oraz zasad obrotu giełdowego. Chętnych do dołączenia do ponad 2,3 tys. osób z uprawnieniami jest sporo. Do egzaminu prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego zgłosiły się 422 osoby. 11 osób podchodzi do egzaminu uzupełniającego, rozszerzającego kompetencje maklera o doradztwo inwestycyjne.

Dla porównania, w marcowym teście udział wzięło 487 kandydatów – i był to najlepszy wynik od kilkunastu lat. Większe zainteresowanie egzaminami było w latach 90., kiedy liczba zdających sięgała nawet 3 tys. Wtedy jednak firmy inwestycyjne dopiero budowały swoje kadry.

[srodtytul]Dyskusja mogła pomóc[/srodtytul]

Listopadowy egzamin prowadzony jest w specyficznych okolicznościach. Ministerstwo Gospodarki dopiero niedawno oświadczyło, że przy pracach nad antybiurokratyczną ustawą nie będzie uwzględniać propozycji Komisji Nadzoru Finansowego, aby znieść w ogóle licencje maklera i doradcy inwestycyjnego. KNF argumentowała, że nadzór nad poszczególnymi osobami nie ma sensu, lepiej kontrolować działalność firm inwestycyjnych, w których są oni zatrudnieni.

Postulaty Komisji spotkały się z wyraźną reakcją rynku. Pojawiło się sporo komentarzy, że brak egzaminów utrudni weryfikację kandydatów do pracy przez biura maklerskie. Część komentujących zwracała uwagę, że ryzyko utraty licencji odstrasza zarządzających i maklerów od nieetycznych zachowań.

Reklama
Reklama

Zdaniem maklerów, z którymi rozmawialiśmy, dyskusja o zniesieniu licencji niekoniecznie musiała zniechęcić osoby zainteresowane egzaminem. – Część zdających uznała, że fakt zdania egzaminu państwowego może być atutem na rynku pracy nawet po zniesieniu licencji. Wciąż atrakcyjna jest też opłata za egzamin – 500 zł to kwota znacznie niższa, niż w przypadku egzaminów międzynarodowych – usłyszeliśmy na rynku.

[srodtytul]Zdawalność rośnie[/srodtytul]

– Dodatkową zachętą są poprawiające się statystyki zdawalności, co może sugerować, że egzamin staje się łatwiejszy – dodaje jeden z maklerów. Rzeczywiście – egzamin w marcu zdały 162 osoby – co trzeci uczestnik egzaminu. To jeden z najlepszych wyników. Dla porównania, marcowy test w 2006 r. ze 120 podchodzących do egzaminu zaliczyły... trzy osoby.

[srodtytul]Nowy nabór się zbliża[/srodtytul]

Niektórzy rozmówcy „Parkietu” wskazują, że dodatkowym bodźcem dla uzupełnienia kwalifikacji mogą być plany wydłużenia sesji giełdowej. GPW chce, aby handel akcjami kończył się o 17.30, a nie – jak jest teraz – o 16.30. Część biur maklerskich już przyznała, że zmiana wymagać będzie zatrudnienia dodatkowych osób. Wprawdzie ofert nie ma jeszcze zbyt wiele, ale brokerzy czekają na zatwierdzenie budżetów na 2011 r., zanim zaczną nabór.

– Choć prawo nie wymaga, aby obsługą klientów w każdej placówce zajmował się pracownik z uprawnieniami maklera, to fakt posiadania licencji może być sporym atutem przy ubieganiu się o stanowisko – mówi jeden z szefów biur.

Reklama
Reklama

Choć wśród zdających dominują młode osoby – studenci albo absolwenci szkół wyższych, nie brakuje także kandydatów obecnych na rynku pracy od wielu lat. – Część z nich to osoby interesujące się giełdą, dla których zdany egzamin jest potwierdzeniem wiedzy i powodem satysfakcji. Takie osoby traktują licencję jako „rezerwową” kwalifikację, gdyby chciały zmienić pracę – mówi nam osoba, która od wielu lat zajmuje się przygotowaniem chętnych do egzaminu.

[srodtytul]Egzamin na nowych zasadach[/srodtytul]

Listopadowy egzamin jest pierwszym, w którym KNF zrezygnowała z uczestnictwa w komisji egzaminacyjnej osób z rynku. Zgodnie z zarządzeniem przewodniczącego Stanisława Kluzy, członkami komisji mogą być tylko pracownicy urzędu. W ten sposób KNF chce zapewnić bezstronność. Komisja, oprócz czuwania nad przebiegiem egzaminu, przygotowuje także pytania testowe.

– Najważniejsze jest dobre ułożenie pytań, aby nie były za trudne ani za łatwe. Cała sztuka w tym, aby test sprawdzał istotne aspekty związane z wykonywaniem zawodu – m.in. z transakcjami giełdowymi i matematyką finansową – mówi Maciej Bombol, dyrektor inwestycyjny ING Investment Management i wieloletni członek komisji egzaminacyjnej.Część osób z rynku uważa, że zbyt wiele pytań dotyczy szczegółowych zagadnień prawnych. – Makler nie będzie przecież samodzielnie decydował o rozstrzyganiu prawnych problemów. Wątpliwości i tak rozstrzygać będzie radca prawny czy też zewnętrzna kancelaria – ocenia Maciej Bombol.

[srodtytul]Zagraniczna alternatywa[/srodtytul]

Egzaminy prowadzone przez KNF mają coraz większą konkurencję w postaci międzynarodowych testów. W Polsce największą popularność zdobywa licencja Chartered Financial Analyst, który otwiera drzwi do kariery w zagranicznych instytucjach finansowych. Trzy etapy egzaminów CFA trwają co dwa–trzy lata i kosztują kilka tysięcy dolarów. W sumie certyfikat ma już około 300 Polaków.

Reklama
Reklama

336 nazwisk liczy z kolei lista osób, które zdały państwowy egzamin na doradcę inwestycyjnego (również trzyetapowy). W sierpniu do tego grona dołączyło 30 osób, a pierwszy etap nowych testów w październiku zaliczyło 59 kandydatów. Zdaniem wielu przedstawicieli biur maklerskich, licencja maklera jest dla wielu osób biletem wstępu na rynek kapitałowy. – Ale czasy, kiedy zdający byli rozchwytywani przez rynek, dawno się skończyły – mówią.

[ramka][b]Kamil Kalemba - wiceprezes I szef maklerów instytucjonalnych ING Securities[/b]

W pracy maklera obsługującego największych klientów liczą się przede wszystkim umiejętności i predyspozycje. Wiele zależy od tego, jak dana osoba poradzi sobie z klientami, czy potrafi zdobyć ich zaufanie. Od zdanego egzaminu do pracy na eksponowanych stanowiska jest jeszcze daleka droga – potrzeba kilku lat praktyki. Oczywiście tempo kariery to indywidualna sprawa, są osoby, które po już 2–3 latach wyrabiają sobie mocną pozycję na rynku. Wiele zależy też od tego, w jakim miejscu zaczyna się pracę oraz czy młody makler będzie otoczony osobami, od których będzie mógł się wiele nauczyć. Są przecież różne biura na rynku.Nie sądzę, aby w wyniku automatyzacji handlu zawód maklera odszedł szybko do lamusa. Zawsze będą potrzebni ludzie, którym klienci ufają i mogą spytać ich o zdanie. Bez maklerów nie powiodłaby się też żadna transakcja pakietowa, ani żadna oferta publiczna.

[b]Andrzej Zajko - Wicedyrektor domu maklerskiego PKO BP [/b]

Poszukiwanie nowych pracowników przez domy maklerskie będziepodyktowane planowanym przez GPW wydłużeniem sesji. Obsługi inwestorów przez kolejną godzinę nie da się załatwić, zwłaszcza w okresach urlopowych, tylko i wyłącznie wielozmianowością. Obecna liczebność kadr na to nie pozwala. Po rozpoczęciu nowego roku i dokładnym oszacowaniu potrzeb biura mogą rozpocząć rekrutację. W takiej sytuacji należy się spodziewać, że osoby z licencją będą uprzywilejowane. Dla nas to kandydaci, którzy posiadają wiedzę o rynku i przepisach na nim obowiązujących. Nawet, jeżeli będą to kandydaci, którzy zdobyli uprawnienia na ostatnim egzaminie i nie mają doświadczenia.

Reklama
Reklama

[b]Adam Drozdowski - skarbnik związku maklerów i doradców, dyr. ds. strategii akcyjnych AXA TFI [/b]

Duże zainteresowanie listopadowym egzaminem może być rezultatem kampanii, jaką przeprowadził Związek Maklerów i Doradców, broniąc licencji maklerskich – wyróżnika kompetencji w dziedzinie rynków kapitałowych. Być może młode osoby zauważyły dzięki temu, że zdany egzamin pozwala im się wyróżnić spośród innych kandydatów do pracy w instytucjach finansowych. Może to być istotne wtedy, kiedy domy maklerskie będą potrzebowały nowych pracowników po wydłużeniu sesji giełdowych.Zdany egzamin maklerski jest jednak dopiero początkiem kariery. Trzeba jeszcze odbyć praktyki, zdobyć doświadczenie – inne w kontakcie z klientami detalicznymi, inne z instytucjami. Kiedyś wydawało się, że osoby z licencją to grono elitarne. Teraz już chyba tak nie jest, chyba że mówimy o kilkunastu specjalistach obsługujących dużych graczy. Licencja to konieczny warunek, aby do nich po latach kariery dołączyć.[/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama