Fundusze inwestycyjne zamknięte jako sposób na optymalizację podatkową wracają do łask inwestorów – wynika z informacji „Parkietu”. Powód? Jak się dowiedzieliśmy, Ministerstwo Finansów przestało utrudniać takie praktyki.
[srodtytul]Sugestia wyroku sądu?[/srodtytul]
Do niedawna izby skarbowe nieprzychylnie patrzyły na wnoszenie do FIZ papierów wartościowych w zamian za certyfikaty. Nakazywały traktować to jako sprzedaż, czyli czynność podatkową, co automatycznie pozbawiało tworzenie FIZ sensu. Prawnicy, TFI i przedsiębiorcy szukali innych sposobów, np. darowizn – od niej FIZ nie płaci podatku. Niektórzy w obawie przed zarzutami skarbówki, że fundusz został stworzony jedynie dla korzyści podatkowych, właścicielami FIZ czynili swoje dzieci. Wówczas darowizna była de facto dokonywana na rzecz dziecka, a i bez konstrukcji FIZ byłaby nieopodatkowana. Szukanie luk prawnych było kosztowne. To zaczyna się jednak zmieniać.
– Ze względu na liczne pozytywne interpretacje podatkowe dotyczące wnoszenia aktywów niepublicznych ostatnio występuje wzmożone zainteresowanie tymi wehikułami – mówi przedstawiciel jednego z TFI. – Finalizujemy kilka dużych projektów FIZ aktywów niepublicznych, co powinno znacząco zwiększyć wartość naszych aktywów na koniec 2010 r. – przyznaje też Szymon Szatkowski, dyrektor dep. sprzedaży w Idea TFI. Na rynku mówi się, że za zmianą podejścia resortu stoi niedawny wyrok sądu administracyjnego, który w tego typu sprawie orzekł na korzyść inwestora.
– Nasze stanowisko uznające, że wniesienie akcji do FIZ stanowi ich odpłatne zbycie, nie uległo zmianie – utrzymuje jednak Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu finansów. – Wyroki sądów administracyjnych stwierdzające, że wniesienie akcji do funduszy jest obojętne podatkowo, traktować należy jako wydane w indywidualnych sprawach – zaznacza.