Sytuacja strefy euro nie jest jednak łatwa i bez kolejnych działań ciężko będzie chyba osiągnąć stabilizację.

Spodziewam się, że będziemy mieli do czynienia z konsolidacją fiskalną, oszczędnościami – nie tylko w poszczególnych krajach, ale i na poziomie Unii Europejskiej. Strefa euro powinna podjąć odpowiednie decyzje. Europa znalazła się w tak trudnej sytuacji, że na dobrą sprawę nie ma innego wyjścia. Kraje, które nie zgodzą się na warunki fiskalne zaproponowane przez UE, mogą zakończyć swoją przygodę z unią walutową. Nikt nie może powiedzieć, że nie będzie oszczędzał. Z drugiej strony, rządy chcą mieć zapewnione źródła finansowania oraz dostęp do rynków, na których będą mogły emitować obligacje. Operacja EBC i znacząca pożyczka dla banków sugeruje, że kraje strefy  zaczynają odrabiać pracę domową, jeśli chodzi o kwestie fiskalne. Trzeba jednak pamiętać, że bez reform prorozwojowych trudno będzie zapewnić wzrost gospodarczy w długim okresie. Niezwykle istotne będzie również wdrożenie programów oszczędnościowych. Myślę, że nastąpi pewna polaryzacja – będą kraje, którym uda się zrównoważyć finanse publiczne i które zostaną w unii, oraz takie, które powiedzą, że nie są w stanie oszczędzać i wystąpią z unii walutowej.

Takie kraje poniosą jednak ogromne koszty społeczne.

Zgadza się. Politycy są świadomi, że z jednej strony oszczędzać jest bardzo trudno, bo oczekiwania społeczne są bardzo duże, a z drugiej wystąpienie z unii walutowej powoduje deprecjację nowo przyjętej waluty i spadek oszczędności – ale też poprawę konkurencyjności. Uważam, że kraje same nie podejmą decyzji o wystąpieniu z unii walutowej. Mogą być jednak do tego zmuszone – sankcjami lub innymi decyzjami - jeśli nie będą w stanie wypełniać warunków fiskalnych.