W najlepszym okresie – czyli w roku 2003 – wycena giełdowa ubezpieczyciela była o ponad 400 mln zł wyższa. Kiedy w maju 2006 roku Warta opuszczała warszawski parkiet, po skupieniu wszystkich akcji przez belgijską grupę, wycena polskiej spółki ubezpieczeniowej kształtowała się na poziomie 1,7 mld zł (212,5 zł za akcję).
Dziś po prawie sześciu latach od wycofania spółki z warszawskiej giełdy niemiecki koncern Talanx płaci za akcje ubezpieczyciela o ponad 40?proc. więcej (302 zł?za akcję). Tymczasem od zejścia Warty z GPW do dziś WIG stracił prawie 4?proc.
Biorąc pod uwagę obecną wycenę spółek z branży ubezpieczeniowej, wydaje się więc, że Belgowie zrobili całkiem dobry interes. W bardzo trudnych czasach kryzysu udało im się sprzedać swoje aktywa grubo powyżej obecnych wycen spółek ubezpieczeniowych zarówno w Europie, jak i w Polsce.
Uwzględniając ubiegłoroczne wyniki (raporty po trzech kwartałach) i wyceny rynkowe polskich firm z branży (PZU i TU Europa), wartość Warty można szacować na około 2,4 mld zł (na podstawie porównania wskaźników cena do zysku i cena do wartości księgowej). Oznacza to, że Niemcy za przejęcie kontroli zapłacili ponad 35-proc. premię. Dla porównania, kiedy Santander przejmował w ubiegłym roku kontrolę nad Bankiem Zachodnim WBK, płacił za akcje tylko około 10 proc. więcej, niż wynosiła wycena giełdowa.
Jeszcze wyższą premię uzyskamy, gdy odniesiemy cenę zakupu Warty przez Talanx do podobnej wielkości spółek europejskich z branży ubezpieczeniowej. W takim wypadku nadwyżka rośnie do prawie 60 proc.