Według banku centralnego problem jest szczególnie dotkliwy w krajach południa naszego regionu, gdzie duży udział w sektorze bankowym mają instytucje z przeżywających największe trudności państw eurolandu.
Na tle innych środkowoeuropejskich krajów sytuacja Polski prezentuje się pod tym względem stosunkowo dobrze. Skala finansowania przez zagraniczne banki na poziomie zbliżonym do 70 proc. PKB należy do najniższych w regionie.
Stosunkowo niewielkie jest także zaangażowanie w naszym kraju banków z krajów peryferii strefy euro, takich jak Grecja, Portugalia czy Włochy (instytucje z tych krajów działają u nas głównie poprzez swoje filie).
„Pogarszająca się sytuacja finansowa europejskich banków, a także proponowane przez UE podniesienie współczynnika wypłacalności banków z 8 proc. do 9 proc., spowoduje spadek napływu finansowania zagranicznego z central do oddziałów w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (w II połowie 2011 r. było to już zauważalne w przypadku banków greckich i niemieckich). Bezpośrednio wpłynie to zatem na dalsze spowolnienie akcji kredytowej w regionie, która już od 2009 r. znajduje się w stagnacji. Pośrednio zaś przełoży się na brak impulsu prowzrostowego dla konsumpcji i inwestycji" – ocenił NBP.
Według specjalistów banku centralnego malejące tempo wzrostu eksportu oraz utrzymująca się słabość popytu krajowego wpłyną na obniżenie się tempa wzrostu gospodarczego w naszym regionie.