Jakie są perspektywy polskiej gospodarki w 2012 r.? Ostatnia projekcja NBP, której tworzenie pan nadzorował, mówiła, że najbardziej prawdopodobny jest wzrost o 3,1 proc., choć jest też ryzyko, że będzie on nieco niższy. Czy coś się zmieniło od jej publikacji?
Nasza gospodarka tym się korzystnie wyróżnia, że pozostajemy nadal na ścieżce zrównoważonego wzrostu. To pozwoliło nam przejść suchą nogą przez poważną recesję w strefie euro po upadku Lehman Brothers. Co nam pomaga? Po pierwsze, zmienny kurs złotego ewidentnie zadziałał jak amortyzator zewnętrznego szoku. Po drugie, z naszych badań wynika, że mamy coraz bardziej elastyczny rynek pracy. I to widać gołym okiem. Spowolnienie tempa wzrostu z lat 2001–2002 spowodowało znacznie większy wzrost bezrobocia, niż miało to miejsce w 2009 r. Po trzecie, odmiennie niż banki w innych krajach, nasze nie mają problemów z portfelami złych kredytów.
A jeśli znów będziemy mieć recesję w strefie euro?
Moje rozumienie tego, co dzieje się w strefie euro, jest takie, że EBC na poważnie stara się zapobiec kryzysowi bankowemu. Zakładam więc, że go nie będzie, dzięki czemu w strefie euro nie wydarzy się nic poważniejszego niż płytka recesja, jakkolwiek na wyraźne ożywienie także nie należy liczyć w najbliższej przyszłości. Warto również wziąć pod uwagę, że, jak wynika z naszych badań w NBP, zmienność PKB w Polsce tylko w połowie daje się objaśnić zmiennością PKB za granicą.
Jeżeli indeksy w Nowym Jorku rosną, to w portfelach globalnych inwestorów zwiększa się udział amerykańskich papierów. Chcąc zachować optymalną strukturę portfela, inwestorzy kupują aktywa w innych krajach, w tym w Polsce